Plasterek ogórka na śniadanie. A co dostaje Twoje dziecko w przedszkolu?

Prawo
flatware-3098762_1920

W zeszłym roku okazało się, że mamy w domu małego alergika. Musiałam ogarnąć kuchnię bez nabiału, wołowiny, ziemniaka, pszenicy, ryżu i żyta. Nie będę ukrywać – łatwo nie było. Ale prawdziwe problemy pojawiły się, kiedy dietę eliminacyjną wprowadzić trzeba było w przedszkolnym menu.

Problem był na tyle poważny, że dziecko uczulone było na wszystkie produkty, stanowiące fundament żywienia w publicznym przedszkolu. Od czasu stwierdzenia alergii, zaczęłam się żywo interesować jadłospisem. Poniżej przykładowe menu, a kolorem czerwonym zaznaczone są produkty które trzeba było wyeliminować.

Ś – bułka pszenna pełnoziarnista, masło, ser żółty, ogórek zielony, kawa na mleku

II Ś – pestki dynii, słonecznika

O – Zupa pomidorowa, zabielana z makaronem
Ziemniaki, klopsiki z indyka, marchewka z jabłkiem

P- budyń na mleku, chałka z masłem

W jadłospisie znajdowało się zazwyczaj pieczywo pszenne lub pszenno żytnie, wypieki domowe na pszenicy, bardzo dużo nabiału, ryż, ziemniaki – albo w zupie, albo na drugie danie. Przedszkole było bardzo dużą placówką ponad dwieście dzieci. Z jednej strony dobrze rozumiałam, że dieta na której miało być moje dziecko była trudna, ale z drugiej strony wiedziałam, że będzie mi bardzo ciężko przygotowywać potrawy samodzielnie.

Jedno przedszkole – dwa rozwiązania?

Dziecko coś musi jeść. W przedszkolu są alergicy, a nawet chłopczyk z cukrzycą. Byłam pewna, że jakoś to będzie. Na rozmowie z Panią wice dyrektor usłyszałam, że owszem są alergicy, ale nie tacy! Mają dzieci bez nabiału, bez glutenu, jednak kumulacja alergii mojej pociechy przerasta ich możliwości. Ustaliłyśmy, że podpiszemy aneks do umowy i płacić będę tylko za obiadki (które będą przygotowywać wg naszej diety) a śniadania i podwieczorki będę dostarczać. I tak zaczęła się moja przygoda z czytaniem menu do przodu i przynoszeniem tego samego co w jadłospisie w wersji pomijającej alergeny.

Kilka dni później nastąpił zwrot akcji – do gabinetu zawołała mnie oburzona dyrektorka – „No jak to Pani coś przynosi… to jest nie do pomyślenia, przedszkole ma obowiązek karmić Pani dziecko uwzględniając jego alergie i nietolerancję.” Miałam przygotować listę produktów/posiłków, które może moje dziecko, ze wskazaniem sklepów gdzie je kupuje. Byłam bardzo zadowolona. Ochoczo spisałam całą długą listę, umieściłam na niej również proste i szybkie przepisy. Listę dostarczyłam do placówki. W związku z nowymi zapewnieniami, nie podpisywaliśmy aneksu do umowy. Opłacałam pełną stawkę żywieniową. Tego samego dnia zadzwoniła intendentka, żeby jednak na śniadanie dostarczyć chlebek bo jej nie udało się nic kupić, idealnie to z pastą jajeczną bo one już zrobiły, ale z kostką masła. I to był początek końca „szczęśliwych ustaleń”.  Skończyło się tak, że nie dość, że płaciłam za śniadanie, II śniadanie, obiad i podwieczorek, to jeszcze musiałam przynosić; śniadania, podwieczorki i elementy obiadów.  Nosiłam bo jeśli tego nie zrobiłam dziecko jadło plasterek wędliny z ogórkiem! Płaciłam, bo jeśli bym nie płaciła dziecko nie dostałoby by herbaty.

Co mówi prawo?

Nasuwa się pytanie kto za to wszystko odpowiada? Jakie są przepisy i regulacje dotyczące żywienia zbiorowego w placówce, w kontekście coraz częściej dotykających dzieci alergii i nietolerancji?

Moje poszukiwania zaczęłam od Ustawy o Systemie Oświaty. Jednak wszystkie paragrafy, z których mogło wynikać, że placówka ma zapewnić mojemu dziecku taką dietę jakiej wymaga zostały usunięte. Następnie przewertowałam Ustawę o bezpieczeństwie żywności i żywienia, bo to ona w połączeniu z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 26 lipca 2016 r. w sprawie grup środków spożywczych przeznaczonych do sprzedaży dzieciom i młodzieży w jednostkach systemu oświaty oraz
wymagań, jakie muszą spełniać środki spożywcze stosowane w ramach żywienia zbiorowego dzieci i młodzieży w tych jednostkach stanowią podwaliny żywienia Naszych dzieci w placówkach.

kindergarten-2456159_1920

Po analizie okazało się, że:

W kompetencji Dyrektora placówki jest decyzja czy dziecko będzie miało dietę eliminacyjną w przedszkolu i w jakim zakresie. To Dyrektor jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo dziecka w czasie pobytu w placówce w tym również za bezpieczeństwo posiłków. Jest to decyzja uznaniowa. A takie pozostawienie sprawy zawsze może powodować poczucie niesprawiedliwości.

Zwróciłam się do Ministerstwa Edukacji Narodowej z prośbą o ich interpretację przepisów. Odpowiedź otrzymałam bardzo szybko, potwierdziła ona niestety moją. Oto fragment listu:

Obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa żywności, w tym również posiłków spożywanych przez dzieci w przedszkolach, przepisy prawa żywnościowego nakładają na podmioty produkujące lub wprowadzające żywność do obrotu,
tj. na dyrektorów placówek lub w przypadku korzystania z usług firm cateringowych – na właścicieli firm dostarczających posiłki. Natomiast przepisy nie regulują kwestii organizacji sposobu żywienia w przedszkolach.
W związku z powyższym, decyzja o sposobie zorganizowania żywienia dzieci, w tym żywienia dzieci na diecie eliminacyjnej, należy do dyrektora lub właściciela przedszkola, który jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo dzieci w trakcie ich pobytu w placówce. Zatem zapewnienie posiłków dla dzieci na specjalnych dietach powinno być uzgodnione z dyrekcją przedszkola, w której kompetencjach leży zapewnienie właściwych warunków żywienia dzieci.Dyrektor przedszkola odpowiada za bezpieczeństwo dziecka w czasie pobytu w placówce, w tym również za bezpieczeństwo serwowanych posiłków (jeżeli w placówce znajduje się kuchnia)

 

Reasumując, jeżeli jesteś rodzicem małego alergika i zaczyna on swoją przygodę z przedszkolem, jesteś zdany na wolę dyrektora. Na to jak on rozumie przepisy. Czy chce pomóc, czy zrzucić cały ciężar na rodziców.

Jako mama dziecka, któremu musiałam zacząć pakować śniadaniówki i „obiadówki”, wiem, że jest to spora uciążliwość. Wiem, że funkcjonują placówki państwowe w których realizowane są wszystkie diety eliminacyjne, są też takie które otwarcie odsyłają dzieci z alergiami.

Jestem bardzo ciekawa Twoich doświadczeń. Jak w twoim przedszkolu traktowani są alergicy?

 

 

 

 


Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /wp-includes/class-wp-comment-query.php on line 405

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Ja mieszkam za granica (Stany Zjednoczone) i tutaj dla dzieci od poczatku rodzice musza pakowac wszystkie posilki. Dodam, ze nie ma tu placowek publicznych, wszystkie sa prywatne. Zaczyna sie juz od zlobka, do ktorego dziecko moze zostac zapisane od 6 tygodnia zycia. W przypadku niemowlat, trzeba przyniesc tyle butelek z odciagnietym mlekiem lub modyfikowanym, ile razy dziecko ma byc karmione. Przy starszych dzieciach, trzeba przyniesc dwie przekaski i lunch oraz butelke wody do kazdego posilku. Moje dzieci na szczescie chodzily do niani, ktora w razie czego im gotowala, ale w przypadku zlobka robila sie z tego wielka torba pelna jedzenia. :) W przedszkolu nadal trzeba bylo dostarczyc dwie przekaski oraz lunch, ale jeden bidon z woda wystarczal, bo panie go uzupelnialy w razie potrzeby. Z powodu powszechnych i groznych alergii, zabronione byly wszelkie produkty zawierajace orzechy. Teraz moje dzieci sa juz w szkole, gdzie teoretycznie moglyby kupic sobie lunch, ale tak sie przyzwyczailam, ze nadal pakuje, tym bardziej, ze oboje sa wybredni i jak maja jesc na lunch banana lub platki na mleku (tak, taka glupia opcja jest w menu), wole sama spakowac im cos, co wiem, ze zjedza. ;)

    1. Moja siostra mieszka w USA, i z tego co opowiada państwo w małym stopniu „pomaga” przy wychowywaniu dziecka. Przygotowywanie posiłków do przedszkola jest uciążliwością, ale można się do tego przyzwyczaić, wiemy co dziecko zjada, a to duży plus. My zmieniliśmy placówkę na prywatną, która ma genialną kuchnię zdrową i uwzględniającą alergie :)