Nowak kontra Nowak – czyli rozwód po polsku

Lifestyle, Prawo
argument-238529_1920

Rozwód od kuchni, w której serwują zupę nienawiści, na drugie danie potrawkę z zemsty bez szczypty empatii, a na deser budyń z jadu. 

„I nie opuszczę Cię, aż do śmierci”

Były motylki w brzuchu, i pierwszy namiętny pocałunek. Były godziny rozmów przez telefon i kłótnie kto ma pierwszy odłożyć słuchawkę. Randki, wyznania, kino w sobotni wieczór. Wszystko odhaczone. Pora ruszyć dalej. Zaręczyny. Piękny diament na palcu jest? Jest. Czas wyprawić wesele jak z bajki. Musi być tak, żeby szczęka cioci Krysi opadła. Limuzyna, suknia za milion monet, zamek, albo modna restauracja, tort na kilka poziomów, wspaniała orkiestra, fontanna z czekolady, barman serwujący drinki, animator dla najmłodszych. Często na kredyt. Tak. (w kancelarii rozwodziliśmy parę, która w podziale majątku miała kredyt zaciągnięty na: o ironio! własne wesele). I tam gdzieś pomiędzy tortem, a rosołem, otrzepinami, a iskierką do nieba, giną słowa „…i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci.”

Wojna domowa

Zaczyna się jakoś tak, z dnia na dzień. Niewinnie. Początkowo to tylko zimna wojna, lecz z każdym dniem wytaczamy coraz cięższe działa. Drobne złośliwości, które nadają życiu smaczek, zamieniają się w pozbawione taktu odzywki doprowadzające do łez. Przestajecie się rozumieć, rozmawiać, dochodzicie do wniosku, że do siebie nie pasujecie i zaczyna się.

Rozwiedziesz się albo zbyt pochopnie, albo dużo za późno

Z mojego doświadczenia wynika, że młodzi ludzie bardzo szybko podejmują decyzję o rozwodzie. Rekordziści jakich spotkałam, rozwodzili się po kilku miesiącach. Dzisiaj nie ma co się przecież bać. Rozwód nie jest tematem tabu, czymś strasznym. Ludzie nie będą już wytykać palcami. Z kolei ludzie starsi, zwlekają, dając kolejne szanse. Co z tego, że bije i pije, jak mówi, że kocha.

Rozwód plus 10 do popularności

Jeżeli jesteś celebrytą i się rozwodzisz koniecznie zaangażuj tabloidy. Niech niczym czwarty sędzia oceniają kto ma rację. Ty tylko wyciągaj wszystkie brudy, zmyślone czy nie, nie ważne! Byle sensacja była, byle szum. Jeżeli prasa brukowa nie interesuje się Twoim życiem, nic nie szkodzi. Głowa do góry! Jest fejsik, jest nasza klasa. Będzie dobrze. Można przecież ustawić opis, wrzucić zdjęcie wyroku rozwodowego, i w końcu zmienić status z „w związku” na „wolny”, lub „rozwiedziony”.

Podział majątku: ja biorę dom, Ty kredyt

Teraz te starannie dobrane i z wielką radością kompletowane sztućce, zastawa, filiżanki, stają się kością niezgody. Zaczyna się licytacja, kto ile wniósł, kto ile wydał. Targowanie się o każdą poduszkę, na której kiedyś przecież razem się spało.

Kogo kochasz bardziej? Mamusię czy tatusia?

Nie daj boże jak mamy małe dzieci. Dla nich świat się wali. Nie dość, że w gruzach legło ich poczucie bezpieczeństwa, to jeszcze niestety często są wciągane w machinę rozwodową. Zadajemy im głupie pytania, nadajemy na małżonka, teściów. Wyrywamy je sobie z rąk. Przekupujemy.

Rozwód Party?

Z sali sądowej, prosto na imprezę podczas, której uczcimy rozwód, przyjmiemy gratulacje(sic!) od bliskich? Ceremonialnie spalimy akt ślubu, zdjęcia weselne, opowiemy okropne dowcipy o byłym? Niby rozumiem, co autor miał na myśli, ale nie trafia to do mnie za grosz. Każdy rozwód to porażka. Warto z tej porażki wyciągnąć wnioski i przekuć ją w dalszy sukces, a nie robić z niej sukces. I na siłę ogłaszać światu, jak to cudownie się rozwodzić, bo to gówno prawda.

Od miłości do nienawiści jeden krok

To święta prawda. Niestety. W mojej karierze zawodowej, było może kilka spraw rozwodowych, takich z klasą, po ludzku, bez wzajemnych oskarżeń, bez orzekania o winie. Takich w których dzieci były najważniejsze, a ludzie chociaż im nie wyszło traktowali się z szacunkiem, i życzliwością. Reszta to walka na śmierć i życie, o dzieci, o dom, o samochód, o psa, o łyżeczki i starą sofę.

Nad czym ja się tutaj rozwodzę?

Ten wpis to początek cyklu „rozwodowego”, oczami prawnika, który wiele widział. Następny wpis z serii „Nowak kontra Nowak” już w czwartek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *