Mama do pracy wrócić chciała, lecz wypowiedzenie dostała

Dziecko, Prawo
picjumbo.com_HNCK8997

Jesteś w gronie tych szczęściar, które posiadają umowę o pracę na czas nieokreślony, i w pełni mogą korzystać z przywilejów, takich jak urlop macierzyński, rodzicielski, wychowawczy. A kiedy tylko zdecydujesz się porzucić domowe pielesze, masz gdzie wracać. Przynajmniej teoretycznie. Jak to wygląda w praktryce?

Możesz spać spokojnie (jeśli dziecko pozwoli)

Ciąża i urlop macierzyński to okres ochronny. Szef nie może Cię zwolnić, chociaż nawet własny mąż ma ochotę to zrobić (wiadomo hormony). Ja od męża w pierwszym trymestrze codziennie powinnam dostać wypowiedzenie, ba dyscyplinarkę. Taka byłam okropna. Moje humory ciążowe to temat na zupełnie inny post, a teraz do meritum.

Art. 177. Kodeksu Pracy (tekst jednolity ustawy z dnia 26 czerwca 1974 roku)

§ 1. Pracodawca nie może wypowiedzieć ani rozwiązać umowy o pracę w okresie ciąży, a także w okresie urlopu macierzyńskiego pracownicy, chyba że zachodzą przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia
z jej winy i reprezentująca pracownicę zakładowa organizacja związkowa wyraziła zgodę na rozwiązanie umowy.

Wypowiedzenie zamiast „dzień dobry”

Odchowałaś dziecko. Zdecydowałaś, że to już pora porzucić wygodny dresik i ubrać elegancką sukienkę, buty koniecznie na obcasie, zrobić make – up (taki wyjściowy), nastawić budzik, i ruszyć do pracy. Już cieszysz się na myśl, o kontakcie z ludźmi mówiącymi pełnymi zdaniami,  nie możesz się doczekać plotek z koleżankami, i weekendu który znowu będzie pełnił swoją funkcję. Ekscytacja co najmniej jak 1-ego września. Wracasz! Niestety zamiast powitalnego tortu, balonów i szampana, szef wręcza Ci wypowiedzenie.

Jak żyć? Co robić?

Zasadniczo masz dwa wyjścia. Przyjąć wypowiedzenie z podkulonym ogonem. W końcu, prawie dwa lata Cię nie było, wszystko się zmieniło, „nowa” osoba na Twoim miejscu doskonale ogarnia, właściwie to sama byłabyś nowa. Co za różnica czy w dawnej firmie czy w innej. Stanowisko bierne, najbardziej popularne. Ja polecam inne. Jeżeli, w Twojej okolicy praca nie leży na chodniku, zależy Ci na posadzie, albo zwyczajnie czujesz się oszukana, rozczarowana, rozgoryczona – idź do Sądu pracy. Sąd pracy to przyjazne miejsce dla pracownika, uwierz mi (gorzej dla pracodawcy, który będzie musiał udowodnić, że zwolnienie pierwszego dnia/miesiąca/kwartału po powrocie z urlopu rodzicielskiego było zasadne).

Pracodawca nie ma prawa Cię zwolnić

Trzymasz w ręce wypowiedzenie i nie wiesz dlaczego Cie to spotkało? Pracowałaś w ciąży do 8 miesiąca, zawsze sumienna, obowiązkowa. Urodziłaś dziecko, skorzystałaś z prawa do urlopu. Nie zrobiłaś nic złego. A jednak trzymasz je w ręce. Literki nie zmieniają szyku i nie tworzą napisu „Witaj, tęskniliśmy”. To Ty muszisz swtorzyć napis „Pozew”. Bo sprawa jest praktycznie wygrana!

Dlatego warto iść do Sądu, oto Twoje argumenty:

  1. Spotkała Cię dyskryminacja! Ot co! Gdybyś była mężczyzną nie zniknęłabyś z pracy na tak długo. Szef nie zapomniałby z taką łatwością o Twojej sumienności i obowiązkowości, a może nawet dostałabyś awans w międzyczasie. Dyskryminacja ze względu na płeć. Jak się domyślasz praktyka zakazana.

    Art. 113. Kodeksu Pracy (tekst jednolity ustawy z dnia 26 czerwca 1974 roku)
    Jakakolwiek dyskryminacja w zatrudnieniu, bezpośrednia lubpośrednia, w szczególności ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę,religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenieetniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także ze względu na zatrudnienie na czasokreślony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy –jest niedopuszczalna.

  2. Pracodawca powinien traktować wszystkich równo. Wypowiedzenie powinien dawać z takich samych powodów. I nie mam tu na myśli, wszystkich matek po urlopie macierzyńskim. Chodzi o to, że jedyną „winą” do wypowiedzenia nie może być Twoje macierzyństwo. Ojców nikt nie zwalnia z powodu ojcostwa.

    Art. 183a.Kodeksu Pracy (tekst jednolity ustawy z dnia 26 czerwca 1974 roku)
    § 1. Pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie
    nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, (…)

  3. Pamiętasz o okresie ochronnym? Sądy też pamiętają i interpretują go rozszerzająco. Oznacza to, że zwolnienie tuż po okresie ochronnym to naruszenie tego okresu. Zwolnienie z powodu macierzyństwa. Logiczne. Po co ustawodawca dawałby okres ochronny, skoro dzień po nim można by bezkarnie zwolnić pracownicę? Prawo jest po Twojej stronie.

Walcz!

W takiej sytuacji warto walczyć. Szanse zwycięstwa są bardzo duże. Przy okazji można utrzeć nosa szefowi (a kto o tym nie marzy). Może dzięki własnej walce przyczynisz się do tego, że pracodawcy nie będą skreślać naszej kariery zaraz przy informacji o ciąży. Będą szanować nasze macierzyństwo, i prawo do korzystania z urlopów. Prawdopodobnie nie będą otwierać szampana na nasz powrót, ale może chociaż nie przywitają nas wypowiedzeniem.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Niestety taka jest prawda.. coraz częściej mamy po powrocie dostają wypowiedzenie..
    Bo to likwidacja miejsca pracy.. zamknięcie firmy, a funkcjonuje pod inną nazwą..
    Masakra! Niestety pracodawcy dalej tak działają

    1. Niestety taka rzeczywistość. Pracodawcy często kombinują, licząc na bierność pracownic. Dlatego ważne jest, żeby walczyć o swoje. Myślę, że taki pracodawca kombinator po jednej przegranej w sądzie sprawie może zmienić swoje nastawienie i następnym razem nie robić podobnych rzeczy! Dlatego powtarzać będę do znudzenia, że warto walczyć :)

  2. Niestety taka jest rzeczywistość.. Wciąż daleko nam do zachodnich firm, w których urlop macierzyński i powrót z niego nie jest traktowany jak prawdziwe przekleństwo, zło, a młode mamy mogą spać spokojnie, nie przejmując się tym, co będzie dalej. Jeśli więc jest możliwość, by walczyć o swoje, należy korzystać z prawa, bo inaczej pracodawcy będą czuli przyzwolenie do zachowywania się w ten sposób. Pozdrawiam.

    1. Dokładnie! To jest najważniejsze, zmiana mentalności pracodawców. Bo u nas tak to wygląda, że prawo jest, dostęp do Sądów jest, jednak często brak odwagi, albo podstawowych informacji jak to załatwić. A warto walczyć! :)

  3. Tak to niestety bardzo często wygląda. Tylko myślę sobie, że nawet jeśli złoży się ten pozew, wygra sprawę w sądzie, to jakie są późniejsze perspektywy? – bo pracy w takiej firmie i tak sobie nie wyobrażam po tym, jak ktoś się z przełożonym procesuje…Atmosfera pewnie byłaby nie do wytrzymania…

    1. Bardzo dobre pytanie :) Mamy kilka opcji. Zależnie od naszego żądania Sąd może orzec o 1. uznaniu wypowiedzenia za bezskuteczne (sytuacja kiedy pracujemy, w okresie wypowiedzenia) Sąd orzeka, że wypowiedzenie nie jest zasadne i zwyczajnie pracujemy dalej jakby nigdy nic 2. o przywróceniu do pracy (kiedy nasza umowa uległa już rozwiązaniu, co ważne w tej sytuacji przysługuje nam wynagrodzenie za czas pozostawania bez pracy (do dwóch miesięcy, lub miesiąc(gdy okres wypowiedzenia wynosił 3 miesiące) 3. Odszkodowanie (w wysokości nie niższej niż wynagrodzenie za okres wypowiedzenia, czyli od 2 tygodni do 3 miesięcy). W sytuacji, w której nie wyobrażamy sobie pracy po walce w sądzie, możemy ubiegać się o odszkodowanie. Każda sytuacja jest inna i zawsze ważne jest indywidualne podejście do sprawy, i ocenienie co w danej sytuacji będzie najbardziej korzystne. Jedno jest pewne – warto walczyć :) !!