Jak uratować czytelnictywo? Czyli jednolita cena książki

Dziecko, Prawo
P1190271

Jeżeli najlepszy sposób na naprawę dziurawej opony to podziurawienie jej jeszcze bardziej, to może faktycznie najlepszy sposób, aby zachęcić Polaków do czytania książek to… podnieść ich cenę, i zablokować ustawą możliwość jej zmiany. W sejmie wylądował projekt ustawy o jednolitej cenie książki. Co to oznacza dla przeciętnego czytelnika? I dlaczego warto w prezencie na Wielkanoc kupić dużo książek? 

Na książki wydaję całkiem sporo pieniędzy. Dlatego właśnie, kupuję je, głównie przez internet. Korzystam z promocji, szukam okazji. Bardzo rzadko kupuję książkę po cenie nadrukowanej z tyłu okładki… Jednak niebawem wszystko może się zmienić. Są takie paragrafy, które czytam z bólem serca. Z całych sił, staram się szukać w nich sensu, którego nie znajduję. Projekt ustawy „O jednolitej cenie książki” bardzo mnie martwi.

Już sam tytuł Ustawy wskazuje, że ktoś zapomniał o wolnym rynku, swobodach gospodarczych i wszystkim tym co potocznie zwane jest wolnością. Im dalej zagłębiamy się w treść tym gorzej.

Na czym polega Ustawa?

Jeżeli na książce nadrukowana będzie cena 49,90 złotych, to dokładnie tyle za książkę będziemy musieli zapłacić. Nie będzie można polować na okazję, promocję czy wyprzedaż. Choćby się waliło i paliło przez pierwsze 12 miesięcy od wydania książki nie zapłacimy ani grosza mniej ani grosza więcej, tylko właśnie 49,90. Wszystko będzie bardzo rygorystycznie i ściśle określone. 49,90 czyli cena naszej książki, będzie musiała być zgłoszone do specjalnie wyznaczonej instytucji. Instytucja ta będzie prowadzić rejestr cen książek. (tak, XXI wiek, gospodarka rynkowa i rejestr cen książek…)

Art. 4. Projekt Ustawy o jednolitej cenie książek
1. Przed wprowadzeniem książki do obrotu wydawca i importer są obowiązani do ustalenia jednolitej ceny książki.
2. Wydawca i importer są obowiązani umieścić trwale na książce oraz w internetowym katalogu wydawcy, jeśli taki wydawca posiada, jednolitą cenę książki oraz informację o miesiącu i roku wprowadzenia książki do obrotu
3. Przed wprowadzeniem książki do obrotu wydawca i importer są obowiązani do przekazania odpowiedniej instytucji informacji o jednolitej cenie książki oraz o zmianach tej ceny.
4. Minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego, w drodze rozporządzenia, określi instytucję właściwą dla gromadzenia, przetwarzania i udostępniania informacji o jednolitej cenie książki oraz o zmianach tej ceny, a także do prowadzenia rejestru jednolitych cen książek.

Koniec z przedsprzedażą!

Kupujesz książki w przedsprzedaży? Tak jak ja cieszysz się z nowości w fajnej cenie, lub jakiegoś fajnego gratisu? To też się skończy. Jeżeli cena nadrukowana to 49,90 będzie ona obowiązywać nawet w przedsprzedaży, ponieważ zgodnie z projektem ustawy wydawca w przedsprzedaży musi zapewnić książkę zgodną z ceną jednolitą. Co więcej w czasie kiedy będzie obowiązywać jednolita cena książki zabronione będzie dodawanie do niej produktów bądź usług (np. gratisowej zakładki)

P1190308

Art. 6 Projektu Ustawy o jednolitej cenie książek

5. Wydawca i importer są zobowiązani zapewnić stosowanie w przedsprzedaży książki ceny zgodnej z ceną jednolitą książki.

Rok w lesie

Jednolita cena książki czyli nasze 49,90 obowiązywać będzie przez cały rok od jej wydania. Ale uwaga, uwaga!! Już po 6 miesiącach od wydania książki wydawca będzie mógł wycofać cały nakład z rynku i ustalić nową jednolitą cenę, oczywiście w trwały sposób umieszczając ją na książce. Logika bijąca z tych przepisów poraziła mnie.

art 7. Projektu Ustawy o jednolitej cenie książki

2. Po upływie 6 miesięcy okresu, o którym mowa w ust. 1, wydawca i importer są uprawnieni do wycofania z rynku całego nakładu książki i ustalenia nowej jednolitej ceny książki obowiązującej do końca tego okresu.

Pewna jest śmierć, podatki i to że Polak wykombinuje…

Jak to zazwyczaj bywa kiedy prawnik czyta przepisy, czyta to co jest zapisane, ale też to co mamy pomiędzy wierszami. czytając projekt tej ustawy od razy przed oczami zaczęły pojawiać się możliwe scenariusze „jak zastosować, żeby nie stosować”, czyli jak będzie można zgodnie z prawem nie stosować przepisów. Opcji jest całkiem sporo, między innymi:

  1. Książki będą celowo niszczone. Mała skaza w każdym egzemplarzu pozwoli obniżyć cenę ponieważ w projekcie jest przepis o książkach wybrakowanych, wadliwych lub uszkodzonych, które będą mogły być sprzedawana po cenie innej niż jednolita cena książki pod warunkiem poinformowania nabywcy końcowego o wadach danego egzemplarza.
  2. Książki będą parowane i sprzedawane jako „kolekcje”, ponieważ te będą mogły być sprzedawane w cenie różniącej się od sumy cen z poszczególnych części.
  3. Książki będą drukowane w różnych wydaniach pod konkretny sklep, z różnymi cenami.

P1190272

Czuję się oszukana…

W uzasadnieniu ustawy czytamy piękne i wzniosłe idee o potrzebie ochrony książki jako dobra kultury, wzruszające obietnice o zapewnieniu szerokiej dostępności książek i urozmaiconej ofercie. (Tak choćby teraz był z tym problem?) Hasła o propagowaniu czytelnictwa jako rozwoju intelektualnego i kulturalnego jednostki i skutecznego sposobu budowania kapitału społecznego oraz o wspieraniu różnorodnej i ambitnej twórczości literackiej. Wszystko pięknie brzmi, jednak ustalenie jednolitej ceny książki jako sposób na spełnienie powyższych życzeń jest fatalny i prawdopodobnie przyniesie odwrotne skutki.  Chęć wspierania księgarni? Chyba raczej chęć pogrążenia tych, które obecnie są konkurencyjne cenowo. Z resztą dlaczego „wspieranie” to ma odbywać się naszym kosztem? Kosztem ludzi którzy czytają, którzy przebierają nóżkami na widok nowości. Ludzi, którzy kupują więcej niż 1,8 książki rocznie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Całe szczęście, że na Wielkanoc zajączek przyniósł nam sporą ilość nowych książek – bo te zapisy są faktycznie absurdalne i nie napawają optymizmem…Jeśli w ten sposób władze chcą „poprawić” stan czytelnictwa w naszym kraju, to mogą się bardzo srogo zawieść…

    1. Dokładnie! A teraz same takie kwiatki ustawowe, aż strach! U nas też zajączek obładowany książkami, aż się zastanawiam jak biedny to uniesie ;)