Jak chronić dziecko przed wpływem reklamy?

Dziecko, Prawo
IMG_20160816_200246879

Rodzice XXI wieku. Pierwsze pokolenie, które wychowuje dzieci wśród wszystkich technologicznych zabawek: smartphonów, tabletów, telewizorów, internetów. To z czym przyjdzie nam się zmierzyć, jest ciężkie dla dorosłych. Sami miewamy problem z uzależnieniem od mediów społecznościowych, a musimy mądrze wprowadzić w ten świat małe istoty. Wprowadzić tak, aby potrafiły odróżnić fałsz od prawdy, wartościowy przekaz od głupot. Zaszczepić w nich mądrość pozwalającą na swobodną ocenę prezentowanych treści. Dotyczy to także, a może przede wszystkim reklam.

Reklamy.

Mam z nimi problem. Szczególnie jeżeli są to reklamy kierowane bezpośrednio do dzieci. Żerują one na naiwności, nieświadomości, braku logicznego myślenia najmłodszych.

Skąd ta mała Anielka ma wiedzieć, że lalka, którą tak wesoło w reklamie bawiły się dwie dziewczynki kosztuje 200 złotych? Ona widzi „piękną” lalkę i uśmiechnięte dzieci. Gdy ujrzy ją w smyku tupnie nogą, i zapłacze bo ona też chce.

Skąd ten mały Staś ma wiedzieć, że tory reklamowane przez Tomka, nie różnią się zbytnio od tych drewnianych, których całe wielkie pudełko stoi pod łóżkiem. On nie chce układać drewnianych. Chce te z pociągowymi przyjaciółmi. Ot tak, bo lubi Tomka.

Jak wytłumaczyć Stasiowi i Anielce, że reklamowana guma rozpuszczalna wbrew temu co o niej opowiadali wcale nie ma tylu witamin?

children-593313_1920

Dziś kiedy wszystko jest wszędzie, dzieci mają nieograniczony dostęp do reklamowanych produktów. Oglądanie reklam przez dzieci rodzi problemy krótkoterminowe dla nas rodziców – wymuszanie i histerie w zabawkowym. Na dłuższą metę zaś utwierdza nasze pociechy w kulturze konsumpcjonizmu. W tym, że być to mieć. Mieć więcej i więcej. Mieć większe, nowsze, lepsze. Reklama działa na dzieci jak hipnoza. Odczytują ją bezkrytycznie.

Dlatego bardzo cieszy mnie, że powstała „Karta Ochrony Dzieci w Reklamie”. Jest to inicjatywa Rzecznika Praw Dziecka, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, oraz Związku Stowarzyszeń Rada Reklamy. Zawiera ona szereg zaleceń, do których stosowania Sygnatariusze się zobowiązują. Reguluje zarówno treść reklam kierowanych do dzieci, ale również prawa małych aktorów występujących w nich. Cieszę się, że problem zaczyna być dostrzegany.

Przytoczę poniżej najważniejsze zapisy Karty w temacie treści reklam:

  • zakazuje powstawania treści, które zachęcają dzieci do wywierania presji na rodziców, lub inne osoby do zakupu reklamowanych produktów lub usług
  • zakazuje przekazu, który podważałby autorytet rodziców, opiekunów, czy ukazywał opiekę rodziców jako zjawisko negatywne
  • zakazuje pokazywanie scen przemocy fizycznej i psychicznej
  • zakazuje scen zachęcających do konfliktów
  • zakazuje motywu nadmiernej konsumpcji i konsumpcyjnego stylu życia jako wartości nadrzędnej w życiu.
  • treści dyskryminujących ze względu na płeć, rasę, narodowość, niepełnosprawność
  • zakazuje się pokazywania obrazu dziecka uporczywie wymuszającego zakup towaru lub wymuszenie innego określonego zachowania dorosłego.
  • zakazuje się przekazu, który sugeruje, że zabawa, rozrywka nie łączy się bezpośrednio z żadną odpowiedzialnością

Świetnie, że takie zapisy powstają, ale kluczową rolę odgrywamy my – rodzice. Wiesz co najbardziej mnie przeraziło? Powodem podpisania karty był fakt, że jednym z dominujących sposobów spędzania wolnego czasu przez dzieci jest śledzenie treści internetowych i oglądanie telewizora!! 

Bardzo mnie to zaskoczyło…  ja jestem z innej planety bo u nas w domu telewizora po prostu nie ma. Dzieci zasadniczo nie oglądają filmów i bajek ponieważ są na to w moim odczuciu za małe. Jeśli oglądamy coś robimy to razem, mam nad tym pełną kontrole, i robimy to sporadycznie, może raz na miesiąc, albo raz na kilka miesięcy. Wybieram treści wartościowe wg mnie. Ale nie o to chodzi, aby usunąć XXI wiek z życia dzieci, chodzi o to co pisałam na początku, żeby nauczyć dzieci mądrze korzystać z technologii.

Jak nauczyć dziecko żyć w świecie reklam? Nie ma złotego środka, i jednej recepty. Co ja robię?

  1. Ograniczam reklamy jak najdłużej
    Dopóki nie mogę z dzieckiem porozmawiać, powołując się na konkretne argumenty, dziecko nie ogląda reklam. Nauczyć żyć w świecie mediów to nie to samo co wystawiać na te bodźce od urodzenia. Wszystko w swoim czasie. Z 5 latkiem możesz przeprowadzić dyskusję, o tym co to jest reklama, z 2 latkiem nie bardzo.
  2. Uświadamiam czym jest reklama
    Przeprowadzam lekcję marketingu dla dzieci – „słuchaj ta lalka wcale nie jest najlepszą z lalek, bo żeby ta reklama leciała w telewizji ktoś musiał zapłacić pieniądze. Reklamuje ten kto ma najwięcej pieniędzy. Producent chce żebyś poszła do sklepu i to kupiła, żeby mieć jeszcze więcej pieniążków.”
  3. Uświadamiam, że nie można mieć wszystkiego
    A dziś nie można mieć nawet 1% zabawek, które istnieją na świecie. Dziecko musi to zrozumieć. A my możemy mu w tym pomagać, czyniąc najlepsze zabawy z niematerialnych przedmiotów, tak żeby w małej głowie nie było korelacji, że tylko zakup nowej, reklamowanej zabawki da szczęście.
  4. Świecę przykładem, nie telewizorem
    Jak już pisałam w domu nie mamy tv, więc po prostu my z mężem nie oglądamy przy dzieciach programów, filmów przerywanych reklamami. Nie używamy przy dzieciach również telefonów, w innych celach niż – dzwonienie, smsy, nawigacja.
  5. Uczę bycia świadomym konsumentem od kołyski
    Niech dziecko zna cenę, wartość i jakość produktu. „Laleczka LOL kosztuje tyle co 2 całe Nele do przeczytania. Czy chcesz nadal lalkę LOL? Lalka LOL jest maleńka, i nie wiesz która jest w środku, możesz wydać pieniądze i być potem smutna lub rozczarowana, że nie masz tej którą chciałaś. Za te same pieniądze możesz mieć tą dużą lalkę.”

Ola.

 


Warning: count(): Parameter must be an array or an object that implements Countable in /wp-includes/class-wp-comment-query.php on line 405

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *