Eksperymenty na dzieciach – dozwolone tylko w Polsce

Dziecko, Lifestyle, Prawo
education-548105_1920

Kolejna gruntowna reforma szkolnictwa przed nami. Cofamy się w przeszłość, o 17 lat, robimy krok w tył, albo do przodu(?). Tak fundamentalne zmiany, w tak krótkim czasie dowodzą między innymi tego, że nikt nie ma na ten kraj planu długoterminowego. Politycy nie sięgają wzrokiem dalej niż koniec własnej kadencji. Sześciolatki, musiały iść obowiązkowo do szkoły, do czasu zmiany władzy – i tak mamy jeden pokrzywdzony rocznik. Za moich czasów wprowadzili gimnazjum, które teraz zabierają. Zmienili starą maturę na nową, a i w nowej ciągle coś się do poprawki. Odnoszę wrażenie, że co Minister Szkolnictwa, to nowa strategia. Jednak ciągłe zmiany nie sprzyjają stabilności. Nie sprzyjają Naszym dzieciom!!!!

Słowem wstępu, osobiście zawsze chciałam system 8+4. Podstawówka to dla mnie super czas, za szybko zabrany. Z gimnazjum też mam kilka pozytywnych wspomnień. Jednak prawdziwe życie zaczęło się w Liceum, które wspominam zdecydowanie najlepiej. I strasznie mi żal, że mogłam w nim spędzić jedynie 2,5 roku (trzecia klasa kończy się w kwietniu). W każdym razie to już nie chodzi o osobiste preferencje, bo każdy człowiek ma prawo do własnego zdania, i jedni będą zachwyceni, powrotem do przeszłości, inni nie. Chodzi o ciągłe robienie „wody z mózgu”.

Ekspermenty na dzieciach

Niedługo po wprowadzeniu gimnazjum w Polsce, szkoły te były pod ciągłą krytyką. Czy gimnazjum jest dobre, czy złe zależy od wielu czynników. Na pewno od placówki do jakiej się trafiło, od charakteru dziecka. Początki zawsze są trudne. Teraz kiedy system po latach w końcu zaczyna lepiej funkcjonować, czas go zmienić. Wprowadzając tym samym chaos, i powtórkę z rozrywki. Bo chociaż teoretycznie nowe to stare, to jednak wszyscy będą musieli nauczyć funkcjonować w nowej rzeczywistości, a to nie dzieje się z dnia na dzień. To nie dzieje się nawet z roku na rok. Przed nami kilka lat chaosu. 

Co rok to „prorok”

Prorok, który ma wizję, chce naprawiać i zmieniać system edukacji. Trudno jednak funkcjonować w kraju, w którym jednego dnia mój 6-cio latek, ma iść do szkoły obowiązkowo, a drugiego dnia to jest już tylko moja decyzja. Trudno funkcjonować w kraju w którym, mojemu dziecku w trakcie podstawówki, zmienia się zupełnie zasady gry i zamiast do gimnazjum, zostaje w niej na dłużej.

Zamiast naprawiać – wyrzuć

Dzisiejszy świat, nie lubi naprawiać. Lepiej wyrzucić i kupić nowe. Zabrać rozwód i mieć spokój. Niestety w przypadku szkolnictwa, takie nagłe zmiany nikomu nie służą. Bo ja pytam co będzie z programem nauczania? Bo, z tego co się orientuję to z nim jest największy problem. W wielu miejscach nie przystaje do rzeczywistości. Lektury bardziej zniechęcają dzieci do czytania, niż wychowują pokolenia moli książkowych. Przedmioty ścisłe, (matematyka, fizyka, chemia) w większości są zmorą uczniów, a powinny być pasjonującą przygodą. Uczymy się całej masy teorii, której nie możemy przełożyć na codzienne życie.

Niech te pieniądze idą tam gdzie ich brakuje

Tak gruntowna zmiana będzie kosztowała grube miliony. Chociażby zmiana tabliczek z „Gimnazjum” na „Podstawówka”, przetasowanie budynków, etatów. Moim zdaniem to zupełnie bez sensu. Zamiast radykalnie zmieniać, lepiej ulepszyć to co mamy. Pieniądze przeznaczyć chociażby na eksperymenty chemiczno – fizyczne (których z braku środków, praktycznie nie ma) zainwestować w szkolenia nauczycieli, szczególnie matematyki (niech udowodnią dzieciakom, że matematykę da się lubić). Dostosować program do współczesnego świata. Tak, żeby szkołę kończyli ludzie myślący, potrafiący rozwiązywać problemy, a nie jedynie testy wielokrotnego wyboru.

 

Jak będzie wyglądała nowa rzeczywistość

Docelowo będzie:

Podstawówka podzielona na:

4 lata – nauczania początkowego (czy w 4 klasie dzieci nie będą się nudzić?)

4 lata – nauczania gimnazjalnego

Liceum 4 lata – osobiście dla mnie najlepszy punkt programu

Technikum 5 lat – mój mąż po technikum twierdzi, że to za długo

oraz hit programu,  teoretycznie

Dobry pomysł – czyli Szkoły branżowe

Jeżeli faktycznie szkoły te będą odpowiadać potrzebom rynku, będą praktycznie przygotowywać do zawodów, w których mamy duże zapotrzebowanie na specjalistów, jestem na TAK, jednak uwierzę jak zobaczę.

 

Mówię do męża:

-Kochanie, nasza córcia będzie chodziła do szkoły tak jak zawsze marzyłam czyli 8+4/5

-Poczekaj, idzie do szkoły za 5 lat, jeszcze wszystko się trzy razy zmieni – gasi mój entuzjazm ;)

 

Paragraf na dziś:

Czy ciągły chaos, nie ogranicza naszego prawa?

art. 70 Konstytucji RP

Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Ja uczyłam się starym systemem 8+4 i był dobry jednak jestem przerażona bo mój syn za dwa lata trafi do szkoły czyli ktoś będzie przeprowadzał ponownie jak na moim starszym synu operację na żywym organiźmie. Zmiany dla zmian nie są wcale dobre

    1. Dokładnie. Jak przechodziłam poprzednią reformę na sobie, i pamiętam, że panowało swego rodzaju zamieszanie. Nie wszystkie podręczniki były gotowe na czas, nauczyciele nie wiedzieli co jest w programie itd. Były też duże problemy przy rekrutacji na studia ludzi z nową i starą maturą (bo to dwa zupełnie inne światy były). Jestem dokładnie tego samego zdania, że zmiany dla zmian są złe! A na pewno czeka nas kilka lat chaosu, i jestem ciekawa czy zmieni się tylko konfiguracja szkół, czy program nauczania się w końcu dostosuje do współczesnego świata.

  2. Ciągle zmiany, ale czy na dobre? Ja ze swojego punktu widzenia mogę powiedzieć jedno – gimnazjum to zło. Nie chodzi już nawet o to, że młodzież idąc do innej szkoły, ma w głowie pstro i wydaje jej się, że są już tak dorośli, że mogą palić, pić, jarać i wszystko. Chodzi też o kształcenie. Bo pierwsza klasa gimnazjum to powtórka tego, co było w podstawówce, natomiast trzecia klasa to powtórka z gimnazjum i przygotowanie do egzaminu. Dużo straconego czasu… Który przecież dzieciaki mogłyby świetnie spożytkować inaczej!
    Druga sprawa – po co 4 lata nauczania początkowego? Trzy to dla mnie i tak dużo… Pamiętam, że w czasie tych 3 lat nauczania początkowego i tak jest sporo luzu i czasu do nauki… Lekcje odrabiało się migiem, uczyć się wiele nie trzeba było, po co więc wydłużać to, co nie trzeba?
    Zamiast tego dodatkowego roku edukacji na poziomie początkowym, zainwestowałabym w naukę języków obcych. Więcej godzin, więcej mówienia i słuchania. Bo później kończymy szkołę, zdajemy maturę (wyuczając się dialogów na pamięć), a gdy przyjdzie nam porozmawiać z obcokrajowcem to tylko zgrzytamy zębami, bo jednego zdania nie potrafimy poprawnie sklecić.
    Inna kwestia, która mnie bardzo denerwuje – zmiana podręczników, ćwiczeń itp. Nauczyciele mają układy z wydawnictwami, poza tym i tak cały czas są jakieś zmiany, że ciężko odsprzedać komuś swoje stare książki lub kupić używane. I tak rodzice zostawiają każdego roku po setki złotych na same podręczniki i ćwiczenia dla swoich pociech, które w ogóle, to wg mnie powinno sponsorować państwo.
    Ciężki temat z tą edukacją….

  3. Okropienstwo.
    Najwazniejsze to stabilizacja, a nie wnoszenie co chwile zmian…
    Ja uczylam sie w 8 letniej podstawowce I 4 letnim liceum. Matura byla stara I nikt na system nie narzekal…

    1. Zgadzam się. Potem nastąpił czas ciągłych reform i zaczęły się problemy, od zniszczenia zawodówek, po kłopoty z gimnazjami i całą resztą.

  4. Sama jestem rocznikiem eksperymentalnym, który jako pierwszy miał do czynienia z gimnazjum, nową maturą, nawet Komunią Świętą w drugiej klasie zamiast trzeciej – i z własnej perspektywy mogę powiedzieć tyle, że każda z tych zmian generowała we mnie zawsze całe mnóstwo stresów, a niekoniecznie wychodziła potem na dobre. Wolałabym, żeby rządzący zadbali o większą stabilność i przewidywalność swoich decyzji – i przeprowadzali raczej stopniowe reformy, a nie od razu całe drastyczne rewolucje.

    1. Miałam bardzo podobne odczucia. Czułam jeszcze zazdrość do starszych roczników, że mogli być 8 lat w super szkole podstawowej. Szkoda, że kolejne roczniki będą przechodzić to samo.

  5. To co dzieje się w naszym kraju to kompletna porażka. Później dziwią się, że dzieci mają problemy w szkole…często wynika to właśnie z ciągłych zmian, nauczyciele sami nie wiedzą co robić, a cała wina zrzucana jest na rodziców, którzy „nie pracują” z dziećmi w domu. Krew mnie zalewa jak o kolejnych takich akcjach słyszę…

    1. Ja osobiście zawsze marzyłam o takim układzie 8+4, jednak pamiętam jako jeden z pierwszych roczników nowego systemu chaos i zamieszanie, i to na pewno czeka znowu nasze dzieci.

  6. tak, niestety zgadzam się. nie ma ciągłości, jakiejś koncepcji, patrzenia na szerzej na problem…tylko do wyborów, na chwilę, byle trochę poprawić poparcie, przykre to strasznie…ale już zaczynam się przyzwyczajać, że tak naprawdę dobro naszych dzieci nie jest najważniejsze.

  7. Faktycznie można się pogubić, chociaż ja się ogromnie cieszę, że cofnięto obowiazek szkolny dla sześciolatków, bo gdyby obowiązywał, to mój syn, który cały ostatni rok przechorował, w ogóle by do przedszkola się nie nachodził.