Bilans dwulatka – czy jest obowiązkowy?

Dziecko, Prawo
Cute little girl doctor checking patient's denture.

Dwa dni po 2 urodzinach, pomaszerowałyśmy z córcią do przychodni, zrobić bilans dwulatka. Taka oczywistość dla mnie, bo chociaż nie lubię chodzić do lekarzy, cieszę się, że raz na jakiś czas ktoś fachowym okiem spojrzy na moje dziecko. Na bilansie było bardzo miło i sympatycznie, 90 centymetrów szczęścia było bardzo dzielne. Nie obyło się bez dyplomu i słynnej naklejki – dzielny pacjent. Zdziwiły mnie jednak słowa lekarki, że jesteśmy jednymi z tych rodziców, którym nie trzeba wysyłać pięciu wezwań, aby łaskawie przyszli. Zaczęłam się zastanawiać, czy bilans jest obowiązkiem czy dobrą wolą rodziców?

Jak u nas wyglądał bilans?

W gabinecie spędziłyśmy ok. pół godziny. Córcia została zważona, zmierzona, zostało przeprowadzone badanie wzroku, słuchu, sprawdzony został stan uzębienia i jamy ustnej, Pani doktor sprawdziła wyniki badań krwi i moczu, przyjrzała się postawie córki i temu jak stawia stopy, córcia została osłuchana. Ponadto przeprowadzona została również krótka ankieta dotycząca rozwoju dziecka (czy łączy słowa w zdania, czy korzysta z nocnika, potrafi samodzielnie jeść, czy biega, skacze). Jednym słowem – nic strasznego.

Bilans – wartościowe badanie czy strata czasu?

Z mojego punktu widzenia nie był to czas stracony. Ani ja, ani mój mąż lekarzami nie jesteśmy, lepiej mi ze świadomością, że ktoś spojrzał na córkę fachowym okiem. Tym bardziej, że ostatni raz u lekarza byłyśmy jakieś pół roku wcześniej na szczepieniu. A pół roku przy dwulatku to 1/4 długości jej życia, czyli długo. Zawsze lepiej zapobiegać niż leczyć, a na rzetelnie przeprowadzonym bilansie, z łatwością można wykryć ewentualne nieprawidłowości.

Bilans prawo czy obowiązek?

Art. 15. Ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych

1. Świadczeniobiorcy mają, na zasadach określonych w ustawie, prawo do świadczeń opieki zdrowotnej, których celem jest zachowanie zdrowia, zapobieganie chorobom i urazom, wczesne wykrywanie chorób.

Każde dziecko, które jest polskim obywatelem, bez względu na ubezpieczenie zdrowotne rodziców, ma prawo korzystać z darmowych bilansów zdrowia. Jest to zagwarantowane ustawowo.

Nasze prawo, obowiązek lekarza

Mamy prawo korzystać z badań profilaktycznych zwanych bilansami. Jednak jest to tylko i wyłącznie nasza dobra wola, że zaciągniemy naszego dwulatka do przychodni. Obowiązek nie wynika wprost z przepisów. Ustawodawca nie przewiduje żadnej kary dla tych, którzy z jakiegokolwiek powodu nie wybiorą się do przychodni. A wiadomo jeżeli nad Polakiem nie wisi kara finansowa, mandat, wpis do akt, bądź jakakolwiek inna nieprzyjemność, nie jest bardzo zdyscyplinowany. Wszystkie wezwania, które otrzymujemy z przychodni, teoretycznie można ignorować. Nikt nie może nas zaciągnąć na bilans siłą. Chociaż powinny to zrobić wyrzuty sumienia. Nie chcesz nie idź. Niestety.

Pediatra ma obowiązek wykonać rzetelnie badanie

Tutaj nie ma miejsca na dowolność. Psim obowiązkiem lekarza jest wykonanie rzetelnego bilansu. A za teksty w stylu „Zdrowe dziecko pani przyprowadza”, czy „wagi Pani w domu nie ma?” od razu zmienia się lekarza i pisze się skargę do Izby Lekarskiej.  (Niestety, teksty z życia wzięte).

Jeżeli spotka Cię taka sytuacja, pamiętaj o swoich prawach. Aby ujednolicić badania w całym kraju, zostało wydane rozporządzenie, które w sposób szczegółowy opisuje jak powinny one wyglądać. Ponadto lekarze pediatrzy powinni mieć w gabinecie specjalne karty bilansowe, aby niczego nie pominąć.

Rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej

Część I
1.Świadczenia gwarantowane lekarza podstawowej opieki zdrowotnej obejmują:
5)badania bilansowe, w tym badania przesiewowe, realizowane w warunkach określonych w części III;

W Rozporządzeniu jest szczegółowo opisane jaki jest zakres badań lekarskich.Profilaktyczne badanie lekarskie w wieku dwóch lat (bilans zdrowia) obejmuje:

1) badanie lekarskie podmiotowe i przedmiotowe, ze szczególnym uwzględnieniem tempa rozwoju fizycznego (pomiary: masy i długości ciała), w tym określenie współczynnika masy ciała (Body Mass Index – BMI), i psychomotorycznego oraz przebytych schorzeń;

2) ocenę wykonania szczepień ochronnych zgodnie z kalendarzem szczepień;

3) ocenę obecności czynników ryzyka uszkodzenia słuchu;

4) przeprowadzenie testu rozwoju reakcji słuchowych oraz ocenę rozwoju mowy;

5) test Hirschberga w kierunku wykrywania zeza;

6) pomiar ciśnienia tętniczego krwi.

Trochę motywacji

Aby zagwarantować dużo większą frekwencję na bilansach, wystarczyłoby wprowadzić dwa zapisy:

  1. Bez przeprowadzonych o czasie bilansów dziecko nie ma prawa korzystać z państwowych żłobków, przedszkoli.
  2. Wszystkie świadczenia pieniężne, zasiłki, zapomogi, dotacje i oczywiście 500+ uzależnione są od wykonania bilansów o czasie.

Niby proste rozwiązanie, jednak niestety nasz ustawodawca nie tworzy prawa w taki sposób, że aby coś dostać, coś trzeba dać od siebie. A szkoda, bo jestem wielkim zwolennikiem takich rozwiązań.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Prawda jest taka,że jak dziecko choruje to i tak idziemy do lekarza :) Trzeba własne dziecko obserwować i co najważniejsze dbać o regularne wizyty u stomatologa, wiem co mówię :(

    1. Jak idziesz z chorym do lekarza to lekarz zajmuje się dzieckiem pod innym kątem . Nie przygląda się czy maluch ma zeza , czy może krzywo stawia nóżki . Znam lekarzy , którzy mają dzieci z wadą postawy , bo sami je oceniają zamiast iść na bilans. Więc nie marudź , że się znasz , d. w troki i do przychodni .