Czy Ty też dałaś się sprowokować?

Lifestyle
Processed with VSCO with  preset

Widziałaś najnowszą okładkę Wysokich Obcasów? Zastanawiasz się dlaczego to zrobili? Zastanów się lepiej dlaczego zrobili to akurat 17 lutego 2018 roku?

W ostatnich dniach na ustach wszystkich były dwie okładki. Mowa oczywiście o okładce pierwszego numeru magazynu modowego Vogue Polska (tutaj można ją zobaczyć), oraz o okładce sobotniego dodatku do Gazety Wyborczej – Wysokich Obcasów (tutaj możesz ją zobaczyć).

Na potrzeby tego tekstu Wysokie Obcasy, to „starsze rodzeństwo” nazywane przeze mnie WO, a Vogue Polska to „noworodek” VO. 

Jestem w ciąży!

Sama informacja, że rodzina gazet dostępnych na polskim rynku się powiększa, była szokująca. Od tylu lat wyczekiwany. Tyle marzeń, starań. Ta ciąża to był prawdziwy cud. Pojawiła się w momencie, kiedy wielu już straciło nadzieję. O narodzinach VO, było głośno przez wiele miesięcy. Termin porodu przemyślany i nieprzypadkowy 14 lutego 2018 roku, Walentynki. Kiedy w styczniu, ruszyła możliwość zakupu prenumeraty nawoływały do tego wszystkie blogerki i influencerki. Sama oczywiście zamówiłam. I mi jak wszystkim towarzyszyło uczucie ekscytacji, w końcu to pierwszy numer. Historyczny. Z Vogue, pierwszy raz spotkałam się wiele lat temu w Londynie, i mam straszny sentyment do tego pisma.

Witaj na świecie

Walentynki, święto zakochanych, jednak tego dnia, nie serca i nie róże zdominowały Instagram. Od samego rana królowała na nim okładka nowonarodzenego VO. Każdy chciał dotknąć, przytulić, przeczytać, zakupić. Takiej reklamy i tak dużego napięcia wokół wydania dawno nie było. Zupełnie nie miało znaczenia czy na okładce będzie worek ziemniaków, biało-czerwona flaga, czy dwie piękne kobiety, w skąpanej smogiem Warszawie.

Ja też tu jestem!

Teraz skupmy uwagę na starszym rodzeństwie WO. Każdy starszak wie, jak ciężko konkurować z noworodkiem. Trzeba się bardzo natrudzić, żeby wszyscy zwrócili uwagę. Może potrzaskać ulubiony wazon mamy? A może płakać tupać nogami, krzyczeć co sił? WO cichutko stało w kącie przez kilka miesięcy. To, że wybuchnie, było kwestią czasu.Wiadomo tonący brzytwy się chwyta… I takiej brzytwy chwyciło się WO. Pocięło ją jednak wartości fundamentalne swoich czytelników.

Tydzień dwóch okładek

Narodziny VO 14 luty, okładka WO 17 luty. Przypadek? Nie sądzę.

Czy WO osiągnęło swój cel? Oczywiście. W historycznym tygodniu, narodzin VO, cała Polska zwróciła oczy w kierunku innego, starszego dziecka.

Czy było to potrzebne?

WO wszyscy kochali, miłością szczerą i prawdziwą. Jego pozycja była nienaruszona. Czytelnicy wierni od lat. VO zaś to zupełnie inny format, który nie stanowi najmniejszej konkurencji dla WO. Starsze rodzeństwo, wyszło jednak z założenia „nie ważne jak, ważne by gadali”. Co takiego można wrzucić na okładkę by wszyscy zauważyli? Dupa – była, cycki – były… Aborcja – była, ale można powiedzieć o niej w ten sposób, że u 99% obywateli wywołamy szok. I tak właśnie się stało. Naród się oburzył, nakład sprzedał jak świeże bułeczki….

Nie dla kobiet, tak dla rozgłosu

Ta okładka nie była stworzona z myślą o kobietach. Nie znam osobiście ani jednej kobiety, która mogłaby się pod nią podpisać, czy podziękować za nią. Argumenty, że była dla nas nie bronią się. Gdyby nie napisy na koszulkach dream teamu, byłabym pewna, że dziewczyny wybierają się na baby shower! Tymczasem…

Okładka miała inne cele. Miała przypomnieć szerszej publiczności, o obecności WO na rynku. Nie może być tak, że cały splendor zgarnie noworodek. Starszak jest i zrobi największą nawet głupotę, bo uwaga potrzebna mu jest jak tlen.

Media to potężna machina, nie bez powodu mówi się, o czwartej władzy. W dogodnych dla siebie momentach prowokują nas do dyskusji na określony temat. Jesteśmy jak marionetki, a wydawnictwa, w pierwszej kolejności koncentrują się na, słupkach sprzedażowych i zainteresowaniu reklamodawców.

Wysokie Obcasy chciały podeptać Vouge, a moim zdaniem wbiły sobie szpilkę w oko!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Marketing działa – wszyscy mówią, wszyscy kupują, każdy się czuje w obowiązku mieć opinię. Wiadomo, nic tak nie sprzedaje, jak kontrowersje. Przyznam, że po żaden z wymienionych tytułów nie sięgnęłam.