2017 – nie planuję

Lifestyle
sparkler-677774_1280

Nowy rok, nowe plany i nadzieje. Tym razem nie u mnie. W tym roku nie zrobiłam noworocznych postanowień, nie przechodzę na dietę, nie będę ćwiczyć, nie zamierzam rzucić nałogów. Nauczona doświadczeniem, poprzednich lat, na 2017 rok znalazłam zupełnie inny sposób.

Zawsze pod koniec roku, dopadają mnie chwile refleksji. Myślę o minionym roku, i snuję wizję następnego. Jeżeli miałabym weryfikować 2016 rok tylko pod względem planów, jakie na niego miałam nie udał się zupełnie. A jednak, był jednym z najpiękniejszych jakie miałam w życiu. Chociaż nie zrealizowałam planu, ułożonego z lampką szampana w dłoni podczas Sylwestra 2015/2016, którego spędziliśmy w Opolu –>przeczytaj. 

Miał być wielki powrót do pracy. Miałam w końcu wbić się w kostium w rozmiarze 36, ubrać ulubione szpilki, biegać po sądach, a wieczorami przynosić pracę do domu. To miał być mój rok. Miałam rozpocząć aplikację i ruszyć z karierą z kopyta. Córka miała iść w świat, do żłobka. Bardzo cieszyłam się na te zmiany, wręcz nie mogłam się ich doczekać. Mieliśmy jechać na urlop z początkiem maja, a potem miałam wpaść w wir pracy i zacząć nowe życie matki polki pracującej.

Tymczasem, jak pewnie się domyślacie, kilka tygodni przed wdrożeniem w życie planów, okazało się, że pod moim sercem rośnie nowe życie. To nowe życie, dało mi nieźle popalić, kompletnie wyssało ze mnie energię, siłę, zabrało mi ponad trzy miesiące, męczyło mnie wszystko co tylko może spotkać kobietę w ciąży –>przeczytaj. O powrocie do pracy w tym stanie nie było mowy. Majowy urlop musieliśmy odwołać, bo nie chciałam zapamiętać z niego, jedynie łóżka i toalety ;). Żłobek również postanowiliśmy odroczyć, skoro i tak następne miesiące miałam spędzić w domu.

Chociaż cieszyłam się z drugiego dziecka, to musiałam przełknąć, że zamiast szpilek będą kapcie. Pierwszy trymestr minął, samopoczucie się poprawiło, wszystko zaczęło nabierać kolorów. Spędzałam bardzo aktywnie czas z córcią, oczekiwałyśmy na narodziny dzidziusia. W zaawansowanej ciąży i z dwulatkiem u boku odbyliśmy niezapomnianą podróż po Włoszech –>przeczytaj.  Pod koniec roku przywitaliśmy naszego Synka, i od pierwszej sekundy w czwórkę, nie mogę sobie wyobrazić, że mogłoby go nie być. Dopiero teraz Nasza rodzina jest pełna, taka o jakiej zawsze marzyliśmy, a jednak nie takie były plany.

Dlatego wczorajszej nocy nie planowałam nic. Mam kilka założeń na ten rok, ale będę bardziej otwarta i przygotowana na inne możliwości. Bo czasami los przynosi nam coś o wiele lepszego niż moglibyśmy przypuszczać. W 2017 roku przede wszystkim postanowiłam cieszyć się każdym dniem, spędzonym razem z dzieciakami. Zgodnie z moimi słowami, że urlop macierzyński to najlepszy na jakim byłam –>przeczytaj. Będę stosować wszystkie swoje triki –> Przeczytaj, aby „urlop” faktycznie był udany. Nie mam zamiaru zapomnieć o sobie, może w końcu podejdę do egzaminów? Kto wie co przyniesie nowy rok… :) 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. I słuszne podejście. U mnie też w tym roku bez wielkich planów. Raczej przemyślenia, co chciałabym zmienić w sobie, nad czym popracować, by móc jeszcze bardziej cieszyć się życiem. Pozdrawiam noworocznie!

  2. Mnie już dawno życie nauczyło niczego nie planować i to nie tylko dlatego, że plany przeważnie idą inaczej niż sobie wyobrażaliśmy, ale też dlatego, że życie przynosi mi lepsze rzeczy niż sama mogłabym wymyślić :)