Weekend Matki Polki

Dziecko, Lifestyle
IMG_20160402_153555827

O weekendzie krąży wiele mitów. Podobno można się wyspać, odpocząć, skoczyć do kina czy na koncert, a obiad jeść w restauracji relaksując się, sącząc wino, i oddając się pasjonującej rozmowie z ukochanym. Jesteś młodym rodzicem? Nie bądź osioł! Nie daj się nabrać. Bo w praktyce ciągle będziesz zadawać pytanie „Czy to jest już weekend kochanie?”

Przeglądasz facebooka, piątek wieczór. W znajomych jest jeszcze kilku singli, bądź młode bezdzietne małżeństwa. Chociaż przeglądasz to dużo powiedziane. Twój piąteczek, zaczął się w momencie kiedy ostatnie dziecko poszło spać, teraz czekają już same rozrywki. Skorzystasz z toalety bez towarzystwa. (A to przyjemność porównywalna do najlepszej imprezy z karaoke, wizyty w ulubionym barze z sushi, czy włoskiej restauracji.), Zjesz cokolwiek znajdziesz, i pierwszy raz od rana przestanie Ci burczeć w brzuchu. Na deser bez wyrzutów sumienia, i co najważniejsze bez ukrywania się zjesz pół tabliczki czekolady i paczkę ulubionych Pringelsów. Należy Ci się w końcu piątunio. wracając do wątku, ułożysz się wygodnie i w pół śnie przeglądać będziesz facebooka. Wszystkie statusy o imprezach, wyjazdach, weekendach w spa, karaoke, kinie, teatrze, dyskotece. Nagle co to! Głośny bit z dyskoteki? Nie to najmłodsze wzywa pilnie mamę. A, że już w pół śnie byłaś, nie zajarzyłaś od razu. Opanujesz dziecko, zaśniesz, pytając męża „Czy to jest już weekend kochanie?”

Sobota, zaczyna się o 5:30. Patrzysz na zegarek. Nosz nie chce być inaczej. Dzień jak każdy. Masz dwie opcje do wyboru. Albo podnosisz cztery litery z łóżka i opiekujesz się potomstwem, albo dosypiasz kosztem większych zniszczeń (ściany w sudokremie, sofa pomalowana kredkami świecowymi, kreatywność dziecka nie ma granic). Osobiście, jestem nie jestem fanem ani jednej z przedstawionych sytuacji. Wybór jest ciężki, matka zaczyna weekend z przytupem. A w duchu zadajesz jedno pytanie „Czy tak się zaczyna weekend, kochanie?”

IMG_20160402_155523076

Sobota dzień gospodarczy, robisz więc wszystko na co przez cały tydzień nie było czasu. odkurzasz, ścierasz kurze, robisz pranie, obiad na dziś i na niedzielę. Stop! Robiłaś to wszystko od poniedziałku do piątku. No tak, jesteś matką dzień gospodarczy raz w tygodniu? Marzenie. Robisz więc to wszystko co zawsze, jednak dziś mąż jest w domu. Zajmuje się dziećmi, o tyle lżej. Jak to tatuś zajmuje się dziećmi wiadomo, pokoju nie poznasz. Po ciężkich bojach, wieczorową porą doprowadziłaś dom do względnej czystości. Nie ciesz się jednak na zapas. Jutro wszystko wróci do normy. W międzyczasie ogarniacie zakupy, gotowanie obiadu, bunty, awantury i tym podobne. Padasz na twarz. W łóżku szepniesz do męża „To tak się bawimy w weekend, kochanie?”

IMG_20160402_163756177

Niedziela dzień rodzinny. W niedzielę odwiedzamy babcie i dziadków. Lubię te wizyty. Ja siedzę, piję mityczną ciepłą kawę, a ktoś inny zajmuje się dzieciakami. Żeby nie było niedomówień, dzień rozpoczął się o 5:30, były trzy awantury (bunt dwulatka), o godzinie 10 przez dom przeszedł tajfun, i nasze cztery kąty domagają się ażby niedziela również została ustanowiona dniem gospodarczym! Jakieś zasady jednak trzeba mieć, i w niedzielę nie sprzątamy. Czego nie masz siły zrobić dzisiaj zrobisz jutro, jeszcze bardziej wściekła. Wieczorem w szoku zapytasz męża „To już był weekend, kochanie?”

IMG_20160402_164941516
IMG_20160402_165002373

Pod koniec niedzieli usłyszę tylko od koleżanki jakie ja mam szczęście, że w domu siedzę i do pracy jutro wstawać nie muszę! Serio? Mówi mi to osoba, która spała do 12, była w teatrze i na imprezie, zaliczyła shopping i kawę z koleżanką. Zapraszam do zazdroszczenia weekendów, oraz siedzenia w domu z dzieckiem. Bo w nasz weekend można się wyspać, ale do 5:30, odpocząć, jednak tylko kiedy dziecko 10 minut bawi się samo, iść do kina na bajkę, lub na koncert – dla dzieci, do restauracji, ale tylko z kącikiem dla najmłodszych, a i tak zamiast rozmowy z partnerem po 15 minutach jesteś animatorem własnego dziecka. Wino? Mąż prowadzi, Ty karmisz ;)

PS. Pisane oczywiście z przymrużeniem oka.

PPS. Zdjęcia pochodzą z ostatniej soboty i naszego wypadu do ZOO

PPPS. Miłego weekendu mamusie ;) :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Powiem Ci, że zaglądanie do Ciebie to czysta przyjemność :)
    Trafiasz w samo sedno sprawy! Weekendy rodzica wyglądają zdecydowanie inaczej niż te, u bezdzietnych znajomych bądź nawet te nasze weekendy z czasów młodości odbiegają od teraźniejszości ;)

    Ale czy jest aż tak źle? Ja nie narzekam :P

    1. Nie jest źle, jest po prostu zupełnie inaczej. Dla mnie osobiście o wiele lepiej, bo zyskałam coś dużo bardziej cennego niż wyspanie się i impreza :) Jednak zanim miałam własne dziecko zupełnie nie rozumiałam, słów mojego szefa, który, jak byłam w ciąży mówił, że „Nie będzie urlopu, nie będzie weekendu, w wersji którą znam” :P Myślałam, że przesadza :P

  2. Nasze weekendy wyglądają bardzo podobnie – i choć czasami mamy okazję oraz wielką ochotę wyrwać się gdzieś bez Bąbla to najczęściej z tego przywileju rezygnujemy, bo nazajutrz i tak nie będzie nam dane odespać imprezy i będziemy czuli się jak przejechani przez drogowy walec, a Młody niestety z pewnością nie da nam taryfy ulgowej ;)

  3. Świetne wypad do zoo. Co do weekendu to my jeszcze dzieci nie mamy, a wcale też nie jest tak, że się śpi do 12, a potem to tylko czysty relax. Także jak się pojawią dzieci pewnie będzie podobnie :)
    Pozdrawiam!

    1. My przed córcią też nie spaliśmy co weekend do 12, ale jak mieliśmy potrzebę odespać ciężki weekend w pracy odsypialiśmy. Z dzieckiem nawet jak mamy ochotę zwyczajnie nie mamy możliwości ;P U Was na pewno też będzie zupełnie inaczej, też tego nie rozumiałam dopóki sama nie zostałam mamą. Nie będzie już „spontaniczności”, wszystko chcąc nie chcąc będzie trzeba dostosować do dziecka, aby np. pory drzemki nie naruszyć. Nasz tryb życia się zasadniczo nie zmienił, dalej chodzimy na spacery, do restauracji, na wycieczki tylko teraz wyjście do restauracji jest zupełnie inne, dziecko ma 1,5 roku, więc trzeba się nagimnastykować żeby nie była uciążliwa dla innych ;) I tak zawsze i wszędzie. Musimy szukać miejsc atrakcyjnych również dla naszej córki. Nie narzekam bo bardzo to lubimy, ale dziecko zmienia życie to nie bajka :)

    1. To koniecznie trzeba się wybrać :) My w tym roku pewnie jeszcze nie raz pójdziemy, bo córcia zachwycona do dziś opowiada przejęta o zioo :)

  4. A wiesz, że mnie czasem weekendy dołują. Bo w tygodniu jakoś się kręci…A tu w sobotę gospodarczą ogarniam, w niedzielę łudzę się, że sobie odsapnę, a wieczorem dochodzę do wniosku, że cały mój sobotni trud trafił szlag:) Dobrze, że idą ciepłe dni…jak świecie słońce to jakoś nawet te weekendy są lżejsze:) Wiesz naprawdę lubię Cię czytać:) Dziękuję i brawo!

    1. Dokładnie wiosna i lato daje tyle możliwości :) spacery, wypady, jest zwyczajnie optymistycznie i humor lepszy :) To prawda jak słońce świeci życie jest przyjemniejsze :D Dziękuje, bardzo mi miło :*

    1. No to faktycznie kawał drogi! My mamy szczęście i najbliższe ZOO jest jakieś 15 minut autem :) U Was to raczej całodniowa wycieczka.

  5. Pełen atrakcji weekend :) Z tym wstawaniem to jest najgorzej, a że nam czasem zdarza się wyjść na imprezę bo mamy fajną babcię w domu to niedzielne poranki są na prawdę ciężkie :)

  6. Ps u mnie 1 weekend od dłuższego czasu, gdzie leze i nic nie robię. Dziecko u dziadków.. mąż za granicą – pojechał po auto.. A ja leżę i pachne po umyciu okien, porządkach w szafkach, praniu, sprzątaniu, ugotowaniu, poplaceniu rachunków … ogarnięcia ogródka, posadzki kwiatków… itp