Urlop macierzyński – najlepszy urlop na jakim byłam!

Dziecko
blue-69762_1280

Czy to możliwe? 10 powodów z którymi trudno się nie zgodzić.

Denerwuje mnie stwierdzenie, często powtarzane w rozmowach młodych matek. „Urlop? Kto nazwał macierzyński – urlopem? Przecież urobiona jestem po pachy, nie leżę pod palmą”. Może też masz takie odczucia? Może też czujesz się oszukana?

U mnie jest zupełnie inaczej

Przede wszystkim nie dałam się zwieść nazwie i słowo urlop w kontekście macierzyńskiego nie nasunęło mi na myśl palmy i drinka. O nie! A co? Opiekę nad dzieckiem. Chociaż pierwsze trzy miesiące to było istne szaleństwo. To wszystko się uregulowało i wpadliśmy w nasz rytm. Uwielbiam ten nasz rytm dnia. Nie żałuje ani sekundy poświęconej córce. Wręcz odwrotnie ja czuje, że to najlepszy okres w moim życiu. Każdego dnia dziękuję, że mogę zostać z nią w domu. Wiem, że będę wracać do tych chwil z sentymentem.

I chociaż tak jak Ty miewam gorsze chwile, bo przecież ciągle tylko te pieluchy, obiad, podłoga do mycia. Znajome w tym czasie awansują w korporacjach, z jednej delegacji jadą w drugą i to na koniec świata. Rozwijają się zawodowo. A ja tylko dziecko. Ale przypominam sobie, że nie siedzę tu za karę! Nikt siłą mnie tu nie trzyma. I nie tylko dziecko, a aż dziecko! Prawie nikt nie ma w życiu tak, że może leżeć i pachnieć. Trzeba pracować, czy rozwijasz własny biznes czy na etacie, czy w domu. Ale żadna praca nigdy nie była dla mnie tak wdzięczna jak wychowywanie dziecka. Może jestem zmęczona, może mam dość, tego prania które nigdy się nie kończy i naczyń które ciągle trzeba myć, i sprzątania tych zabawek, które są wszędzie, ale czuje, że to jest mój najlepszy czas! Dlaczego?

  1. Pobudka – może przydarzy się o 6 nad ranem, ale obudzi mnie najsłodsza istota na świecie. Będę musiała zwlec moje cztery litery z ciepłego łóżka, ale nie będę musiała pędzić na autobus, do pracy, nie będę musiała odśnieżać samochodu w środku „nocy”, aby nie spóźnić się na 7 do biura.
  2. Jedzenie – kiedyś często zapominałam o pożywieniu, teraz bankowo zjem chociaż resztki po dziecku. A tak poważnie robimy wspólne śniadanie, drugie śniadanie i obiady (jest mnóstwo przepisów na obiad w 15 minut) jem zdrowo i regularnie.
  3. Mogę iść na trzy godzinny spacer w środku dnia i delektować się pięknym słońcem, mogę czytać kilka – kilkanaście książeczek dziennie, mogę kolorować kolorowanki, lepić z masy solnej, tańczyć i śpiewać – nawet na ulicy, bez obciachu. Mogę wszystko, mogę!
  4. Każdego dnia patrzę jak ten mały człowiek dorasta – coraz więcej mówi, nazywa. I to wszystko dzięki mnie. Dzięki temu, że tysiąc razy powtarzałam: „Zobacz tu jest drzewo, a tu dom”, teraz sama woła radośnie „Mama dom!”
  5. Po kiepskiej nocy, mogę sobie pozwolić na luksus drzemki z dzieckiem w dzień. Często z tego przywileju nie korzystam, ale jednak zdarza się, że drzemkę robimy wspólną.
  6. Mam czas dla rodziny, znajomych. W tygodniu mogę jechać spotkać się z rodzicami, czy z koleżanką. Pracując na pewno nie miałabym czasu na spotkania towarzyskie w tygodniu.
  7. Omijam korki i godziny szczytu. Zakupy robimy kiedy wszyscy są w pracy, w tych samych godzinach buszujemy po sklepach. Żyć nie umierać!
  8. Robimy fajne rzeczy, chodzimy na basen, do teatru, na muzykę, patrzenie na radość dziecka jest zupełnie bezcenna. Daje mi dużo satysfakcji.
  9. Lubię spędzać czas z moim dzieckiem, lubię patrzeć na jej coraz bardziej skomplikowane zabawy. Obserwować jak z niemowlaka zmienia się w małą dziewczynkę, która piszczy z radości na widok pieska, uwielbiam jak wchodzi w interakcję z innymi dziećmi. Jestem dumna kiedy podchodzimy do kasy a ona uśmiecha się szeroko i mówi „dzień dobry”, i wiem, że to dzięki tysiąc razy przeczytanej bajeczce o Kici Koci.
  10. Mam świadomość, że ten czas jest nam dany tylko raz! Tu i teraz. We wrześniu wracam do pracy na etat, i czasu będzie dużo mniej. Za każdym razem kiedy mi się nie chce, przypominam sobie o tym. I od razu nabieram ochoty. Wiem, że niebawem pójdzie do przedszkola, szkoły, ja wrócę do pracy i nasze drogi rozejdą się. Będziemy musiały bardzo starać się o to co teraz jest nam po prostu dane – o czas, razem spędzany czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Piękny tekst, sama prawda i dojrzałe macierzyństwo! Napisałaś wszystko, co najpiękniejsze nam się przytrafiło i na 100% będziemy kiedyś wspominać te chwile z łezką w oku. Także chłońmy każą chwilę, czy to bujanie się na huśtawce, zabawa klockami, ząbkowanie i nieprzespane noce. To wszystko minie, i zatęsknimy.

  2. Przyznam się szczerze, że aż się wzruszyłam na wspomnienie mojego urlopu macierzyńskiego z Wiktorkiem. Za chwilę czeka mnie kolejny dla drugiego bąbelka w moim brzuchu i mam nadzieję, że będzie równie piękny i że tak szybko nie minie…

  3. Mnie macierzyński nigdy się z typowym „urlopem” nie kojarzył i zupełnie nie oczekiwałam ani leżenia pod palmami, ani nawet leżenia na kanapie ;) Jest sporo racji w tym, o czym piszesz, ale jednak moje odczucia nie zawsze są aż tak różowe. Owszem – czas spędzony z dzieckiem jest (przeważnie) piękny i jedyny w swoim rodzaju, ale jednak niekiedy czuję się bezsilna, niesamowicie zmęczona, pozbawiona dawnych aktywności i dawnej siebie, odmóżdżona i odcięta od świata ludzi dorosłych, z którymi mogłabym porozumieć się pełnymi zdaniami ;) Także wszystko ma swoje plusy i minusy :)

    1. :) oczywiście wszystko ma swoje plusy i minusy, ja w ciężkich chwilach powtarzam, że za chwilę wrócę do świata dorosłych i pewnie po pierwszym poniedziałku w pracy będę tęsknić do świata dzieci :P

  4. Ja też uwielbiam ten czas! Ma dla mnie tyle plusów, że tak mogłabym jeszcze dodawać do Twojej listy długo… Tak i te drzemki z dzieckiem w ciągu dnia, poprzedzone słodkim tuleniem i wygłupami, słodkim dźwiękiem śmiechu malucha, cudo!

  5. W samo sedno! Dla mnie urlop macierzyński z Oliwierem (pomimo częstych chorób, pobytów w szpitalu i pobudek o 4 nad ranem) był najwspanialszym okresem w życiu! Nigdy go nie zapomnę i zawsze będę tęsknić za tym czasem…Myślę, że nasze życie i jego barwy malują się tak jak dokładnie same tego chcemy…a we wszystkim można odnależć coś najpiękniejszego…
    Pozdrawiam serdecznie:))

  6. Od jutra rozpoczynam odchudzanie, kto sie odchudza ze mna?
    Wyszperalam w necie dobry sposób na schudnięcie, wygoglujcie
    sobie – xxally mój sukces w odchudzaniu

  7. Pięknie to napisałaś i masz całkowitą rację! Macierzyński to bardzo przyjemny okres w życiu, mimo że czasem jestem zmęczona i czasem mam dość wszystkiego, to cieszę się, że mogę ten czas spędzać z dzieckiem, bo przecież już niedługo dziecko wyrośnie i nie będzie chciało spędzać z nami tyle czasu!