Twoje dziecko nie uzależni się od smartphona

Dziecko
Twins taking selfie with a cell phone camera

Możesz spać spokojnie.

sierpień 1992 roku

Lato było wyjątkowo upalne. Na wyjazd nad polskie morze, czekała cała czteroosobowa rodzina. Mama w ogólnopolskim dzienniku znalazła numer telefonu do ośrodka wczasowego w Juracie. Zadzwoniła i zamówiła pokój. Tata dokładnie przestudiował mapę polski, która całe 600 kilometrów towarzyszyła nam na kolanach mamy. W podróży dzieci podziwiały widoki zza okna. Przez dwa tygodnie nie było kontaktu z rodziną i znajomymi pozostawionymi w rodzinnym mieście. Babcia codziennie zaglądała do skrzynki na listy w oczekiwaniu na pocztówkę.

lipiec 2015 roku

Wakacje, w końcu wakacje! Kiedy dziecko bawiło się w piaskownicy, w smartphonie znalazłam super last minute, zarezerwowałam, uprzednio czytając opinie na forach, zapytałam też znajomych na facebooku czy polecają ten kierunek. Jedziemy. Gps w telefonie, mówił kiedy i gdzie skręcać, dzieci kiedy nie spały oglądały bajki, a babcia i znajomi na bieżąco byli  informowani o przebiegu trasy, relacja na whatsappie, snapchacie, zdjęcia na instagramie.

sierpień 2036 roku

Wakacje, wydałam polecenie mojemu smart planerowi* – nocleg Jurata (i wyraziłam czego oczekuję). Samochód zawiózł nas sam, po wpisaniu danych do komputera pokładowego. Zatem mogliśmy wszyscy w drodze spać, rozmawiać, bawić się. Po dotarciu do celu podróży, smart planer poinformował wybranych przez nas znajomych, że bezpiecznie rozpoczynamy urlop. Co za wygoda wszystko dzieje się samo.

Ja i Ty – dzieci z 1992 roku

Nasi rodzice nie korzystali ze smartphonów. Świat ich nie znał. Całe dzieciństwo nie mieliśmy do czynienia z komórkami, które, byłyby jak małe komputery. Były zabawy, spoglądanie za okno, bieganie, wypisywanie pocztówek, gry planszowe. Czy to wszystko uchroniło nas przed uzależnieniem?

Niech pierwszy rzuci smartphonem, ten, kto go nie potrzebuje!!

Teraz rachunek sumienia. Co się stało z nami? Z dziećmi z 1992, które nie znały innego telefonu niż ten z budki, ewentualnie domowego? Gorzka prawda jest taka, że wszyscy nadajemy się do komórkowego AA. Bo przecież nie wyobrażasz sobie życia bez smartphona, nie wychodzisz bez niego z domu. (a jak przypadkiem zapomnisz, czujesz dziwny niepokój, wręcz lęk tzw nomofobia). Zasypiasz w jego objęciach i on Cie budzi. Jest Twoim zegarkiem, notesem, stoperem, radiem, źródłem rozrywki, prawie wszystkim. Jest świadkiem Twoich obiadów, śniadań i kolacji (instafood). Jest z Tobą nawet tam „gdzie król chodzi piechotą”. To Ty jesteś uzależniony.

Czy zatem całkowite zakazywanie dziecku smartphona uratuje je przed uzależnieniem?

Nie! Gdyby tak było każdy z nas potrafiłby żyć bez iphona/smartphona, a nie potrafi nikt.

Dlaczego zatem twierdzę, że dzieci, w wieku mojej córki, nie uzależnią się?

Był sobie telewizor

Za moich czasów były telewizory. Oglądało się bajki, dużo bajek, seriale. Nikt raczej zakazów nie robił. Czy znam kogoś z mojego pokolenia uzależnionego od tv? Ano nie. Znam za to wielu rówieśników, którzy nawet nie mają telewizora. Twierdzą, że telewizor zabiera czas, niepotrzebnie.

Jednak wiele osób z pokolenia moich rodziców, nie wyobraża sobie życia bez „czarnej skrzynki”, bez wiadomości i ulubionego serialu. Nasuwa się wniosek, że – najbardziej podatne na uzależnienia są pierwsze pokolenia „nowości”.

W dzieciństwie naszych rodziców, nikt nie miał telewizora. W naszym dzieciństwie telewizor był w każdym domu. Zatem to my teraz powinniśmy wlepiać gały w plazmę od świtu do zmierzchu, od przyjścia z pracy do późnej nocy. My nie nasi rodzice.

Nie taki diabeł straszny

Owszem znane będą przypadki skrajne, ale osobiście uważam, że 95% dzieci nie uzależni się od tabletów, komórek. Będą to dla nich normalne sprzęty takie jak dla nas telewizor czy radio. Korzystanie ze smartphona będzie dla nich naturalne, normalne. Bez tego zachwytu który my mamy obecnie. Trzeźwym okiem. Tak jak my na telewizor. I prawdopodobnie usłyszysz tekst „Mamo w tym smartphonie nic nie ma”! Bo, za jego czasów wymyślą coś nowego czego my już nie zrozumiemy. Coś w czym my nie będziemy widzieć takiego zagrożenia i potencjału uzależniającego. (Tak jak nasi rodzice nie rozumieją jak można uzależnić się od telefonu?!)

Za 20 lat, pewnie nadal będziemy przylepieni do naszych smartphonów, a nasze dzieci będą się dziwić, że jak, że po co? Skoro jest smart planer*.  *Urządzenie wielkości guzika, przypinane do ubrania, do którego mówisz co chcesz a ono Ci odpowiada, np. co to znaczy encyklopedia – i już słyszysz definicję, jeżeli chcesz zobaczyć obraz wyciągasz z kieszeni składany ekran, który możesz rozłożyć do dowolnej wielkości. (urządzenie wymyślone na potrzeby tekstu, ale jestem przekonana, że w tym kierunku pójdziemy)

Smartphon zamiast grzechotki?

Nie oznacza to jednak, że bezkarnie możesz wpychać dziecku tablet czy telefon do ręki. O nie. Nie trać czujności, dzieci szczególnie małe nie powinny korzystać w nadmiarze z tych urządzeń. A kontrola treści z którą kontakt ma dziecko jest wręcz obowiązkowa. Kochamy nasze dzieci i chcemy dla nich jak najlepiej. Nasze obawy jednak są przesadzone. Panicznie boimy się uzależnienia naszych dzieci, kiedy sami jesteśmy uzależnieni. Nie odbierajmy im osiągnięć cywilizacji. Świat zmierza nieustannie do przodu, rozwija się, nie jesteśmy tego zakazać, prawda?

Na koniec jeszcze krótkie przypomnienie, kiedy wchodziły gry komputerowe w których główny bohater zabijał, psychologowie bili na alarm! Wychowamy setki, tysięcy morderców! Będą chodzić po ulicy i zabijać z byle powodu! Zło! Zakazać! Czy chodzą po ulicach i zabijają, w większej ilości niż 50 lat temu? czy to tylko i wyłącznie z powodu gier? sam sobie odpowiedz…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Bardzo dobrze to przedstawiłaś . Świat idzie do przodu ,to co dla nas było cudem ,dla naszych dzieci to jest norma . Jestem jak najbardziej za , oczywiście pod kontrolą . Też pamiętam czas spędzony przed telewizorem jako dziecko ,teraz telewizor dla mnie mógł by nie istnieć . Najczęściej oglądam Masze z dzieciakami .Miłego dnia :)

  2. Ja najczęściej używam laptopa, którego ze względu na gabaryty wszędzie ze sobą nie zabiorę. Telefon mam stareńki i bez tych wszystkich nowomodnych bajerów – z gatunku tych, które aż wstyd czasami przy ludziach z torebki wyciągać ;) Jeśli od czegoś faktycznie jestem uzależniona, to od dobrej książki :) Mojemu dziecku na pewno nie będę nakładała całkowitego szlabanu na wszelkie sprzęty tego typu, ale o pewne limity zadbam – i z pewnością nie pozwolę na gry, które aż ociekają przemocą.

  3. Fajnie to odpisałaś – tą realna prawdę! Technologia idzie do przodu.. My za nią biegniemy.. nasze dzieci też! Wszystko jest dobre, czasami tylko potrzebny jest umiar..

  4. Nie jestem za ograniczeniami ale uważam też, że co za dużo, to nie zdrowo. Kurczę. Mój trzylatek potrafi zmajstrować na komputerze więcej, niż ja na pierwszych zajeciach z informatyki. Nie uważam,że to dobrze. Nie jestem z tego dumna. Nie ja na to pozwoliłam – ale moje dzieci mają dwa domy ;)