Odstawiłam – odżyłam

Dziecko
p1070664

Przychodzi taki moment w życiu matki polki karmiącej, kiedy mówi sobie dość. Od siebie zaczyna, bo dziecko często ma zupełnie inne plany. A powszechnie wiadomo, że do odstawienia, tak jak do tanga trzeba dwojga.

Karmiłam 25 miesięcy. Dla jednych za długo, o rok, półtora, dla innych zaś nasza mleczna droga powinna się dopiero rozkręcać. Dla nas najlepiej. DLA NAS IDEALNIE.

Nie karmię od dwóch tygodni. Powoli zaczynam się przyzwyczajać, do czasu przeszłego, mówiąc o karmieniu. Dochodzi do mnie, że odstawienie stało się faktem. Faktem o jakim, jakiś miesiąc temu marzyłam. I chociaż marzenie to wydawało mi się nieosiągalne, niczym wygranie 6 w lotto, czy lot w kosmos, spełniło się. Życie Naszej całej rodziny zaczyna nabierać rumieńców.

Karmienie było jedną z piękniejszych rzeczy w macierzyństwie, ale i jedną z trudniejszych. Pomimo wsparcia męża, było wiele kryzysowych momentów.

Karmienie piersią mogłabym podzielić na kilka etapów:

  1. 0-3 miesiąca – karmienie 24 godziny na dobę. Nigdy nie wiedziałam kiedy i jak długo będzie trwało. Prawie nigdy przerwa nie była dłuższa niż 2 godziny. Czasem mąż wychodził na kilka godzin, z domu zostawiając mnie z córką przy piersi, wracał i jakby czas zatrzymał się w miejscu :P Pytał tylko „O znowu je!” „HAHAHA, to nie znowu to cały czas”. Był to okres często bolesny, okupiony łzami i krwią, zastojami, nawałami, zapaleniami. Tak chyba każda mama przez to przechodziła – DALIŚMY RADĘ, a potem..
  2. 4-9 miesiąca – karmienie co 3 godziny, nie ważne czy dzień czy noc. W tym okresie zaliczyliśmy nieudaną próbę nauki samodzielnego zasypiania – o czym tutaj „Byłam w piekle – wróciłam z morałem”, przeżyliśmy też pierwsze ząbkowanie co oznaczało budzenie się co pół godziny, w 6 miesiącu zaczęliśmy rozszerzać dietę co nie spotkało się początkowo z entuzjazmem, główną rolę grała w naszym życiu pierś i częste nocne pobudki. DALIŚMY RADĘ, a potem..
  3. 10-20 miesięcy – z wyczerpania nieprzespanymi nocami, zaczął się u nas okres nocnej samoobsługi, wszystko byłoby pięknie poza faktem, że okres ten spaliśmy w naszym łóżku. Początkowo lądowała u nas w okolicach 2 w nocy, następnie północy, 22, aż w okolicach 14 miesiąca życia (przy najgorszym ząbkowaniu jakie można sobie wyobrazić) nie było możliwości, żeby zasnęła w innym miejscu. I tak pozostało. Jak ja się zarzekałam, że łóżko jest dla rodziców – możesz przeczytać tutaj „Jak stałam się matką z własnych koszmarów” Spanie z dzieckiem jest fajne, ale bywa męczące. Szczególnie, że kilka nocnych pobudek zaliczała przez nas. Kiedy ktoś przychodził się położyć, czy gdy ktoś się przewracał z boku na bok. W łóżku robiło się ciasno, coraz gorzej spaliśmy, jednak DALIŚMY RADĘ, a potem..
  4. 21 – 23 miesięcy – nastąpił przełom, córka została wyeksmitowana do swojego własnego pokoju. Kupiliśmy piękne łóżko, namiocik, stoliczek zrobiliśmy jej niespodziankę i cały pokój urządziliśmy pod osłoną nocy, żeby rano było wielkie WOW – Od tego momentu, już nigdy nie przyszła spać do naszej sypialni, co oznaczać może, że jej też nie było za wygodnie. Jeżeli mnie potrzebowała, wołała „Mamusiu, mamusiu, mamooooo, mamo!” Ku naszemu zdziwieniu zaczęła przesypiać całe noce, i karmiłyśmy się tylko wieczorem i rano. Cud miód. BYŁO CUDOWNIE, jednak..
  5. 24-25 miesięcy – w nocy zaczęła budzić się co chwilę, przy piersi potrafiła leżeć godzinami. Nie mogłam wyjść skorzystać z toalety, a potrzeby miałam duże, ponieważ zaczynał się trzeci trymestr ciąży. Leżałam w niewygodnej pozycji, kręgosłup dawał o sobie znać coraz mocniej. Bardzo ciężko mi się zasypiało, czasami godzinę lub dwie kręciłam się z boku na bok, a kiedy w końcu udało mi się zamknąć oczy, było pewne, że zaraz obudzi mnie córka. Kolejny maraton, i praktycznie bezsenna noc. Budziłam się połamana. Córka też się nie wysypiała. Spała na czuwaniu i pilnowała czy przypadkiem nie zabieram jej piersi. Nie mówiąc już o tym, że całe noce spędzałam u córki. NIE DAŁAM JUŻ RADY, i..
  6. 25 miesięcy i 3 dni – koniec naszej mlecznej podróży. Trwała ona ok 750 nocy i dni. Lepszych i gorszych. Tyle prywaty.

Po tym wszystkim doszłam do wniosku, że kobieta na każdym etapie może mieć dosyć! Granica wytrzymałości, jest inna dla każdej z nas. Wcześniej nie do końca potrafiłam to zrozumieć, bo pomimo wszystkich trudności, było mi dobrze z karmieniem. Sprawiało mi to wielką radość, uwielbiałam jak córka zasypiała wtulona w pierś, widziałam, realny wpływ na jej odporność.

Bo przychodzi taki moment, że matka ma dosyć. Nie jest to do końca uzależnione od logiki, czy nauki. To wypływa z naszego serca. Przez ostatni miesiąc karmienia czułam się źle. Fizycznie i psychicznie. Bolały mnie plecy, piersi, a każde posiedzenie córki trwało godzinami. Byłam sfrustrowana i niewyspana. Za każdym razem kiedy kładliśmy się z mężem do łóżka, śmiałam się, „Daj jej pięć minut” i za każdym razem – nie musiałam dłużej czekać na wezwanie. Nie biegłam na skrzydłach miłości, a udawałam się do pokoju córki jak więzień na skazanie. Marzyłam tylko o zakończeniu karmienia. Po szczerej rozmowie z mężem, podjęliśmy decyzję – odstawiamy. Stało się to już następnego dnia, i wszystkim wyszło na dobre. Obyło się bez większych dramatów. Córce znowu zdarzyło się przespać noc, i wstaje o wiele lepiej wyspana. Jeżeli budzi się w nocy wystarczy, że ja lub mąż wejdziemy do pokoju, przewraca się na drugą stronę i zasypia dalej. A ja zyskałam trochę ponad miesiąc urlopu od karmienia (w połowie listopada rodzi się drugi ssak)

Jeżeli kobieta poczuje, że to koniec, że już nie chce, nie zadziała argument natury medycznej, nie zadziała wyzywanie, poniżanie czy wzbudzanie wyrzutów sumienia. Wiem po sobie. Nikt nie byłby w stanie przekonać mnie, abym karmiła dalej córkę, a później rodzeństwo w tandemie. Nie czułam tego, nie chciałam tego. Co by było gdybym chciała przestać po trzech miesiącach karmienia piersią, albo po pół roku? Dokładnie to samo – ratowałabym swoje zdrowie psychiczne i fizyczne.

Wszyscy zaglądają pod biustonosz młodej mamie. A ta biedna nawet gdyby bardzo chciała zadowolić wszystkich nie da rady. Każdy wie lepiej jak długo powinna karmić. Najczęściej sygnały są sprzeczne. Rada jest jedna, jeżeli chodzi o długość karmienia słuchaj tylko siebie i dziecka. Nie babci, cioci, kuzynki czy sąsiadki. Nikt nie ma prawa tego komentować. Bo czy karmię miesiąc, rok, czy cztery to jest tylko i wyłącznie moja sprawa.

Dlaczego powstał ten post? Bo na pewnej grupie dotyczącej karmienia piersią, gdzie zakazane są słowa butelka czy smoczek, a matki, które nie czekają na samoodstawienie są zwyczajnie wyrodne, na pytanie „Jak długo chcecie karmić?”

Kobieta napisała: „Jestem w 26 tygodniu ciąży, i obecnie odstawiam od piersi mojego 2,5 letniego synka”

I posypały się komentarze:
„To nie wiesz, że w ciąży można karmić?”
„Czy są jakieś medyczne przeciwwskazania do dalszego karmienia”
„Ja karmiłam rodzeństwo z różnicą 30 miesięcy, starszaka do 4 lat, nie poddawaj się”

Odebrałam to trochę osobiście. Oczywiście, zamiast wspierać kobietę, dodać otuchy, (bo dla kobiety nie są to nigdy łatwe decyzje) należy ją zbesztać, wzbudzić poczucie winy i wyrzuty sumienia, a na końcu opowiedzieć o sobie, no bo jak ja karmiłam to Ty też możesz. Łatwizna.

Ja poczułam, że czas zakończyć karmienie po 25 miesiącach, mogłam to poczuć po miesiącu czy pół roku. Jeżeli ktoś, nigdy tego nie poczuł i karmi czterolatka – SUPER. Jednak każda historia jest inna, każdy ma prawo do własnych decyzji. Szanujmy wzajemnie nasze wybory i wspierajmy się. Bo kto powinien zrozumieć i pocieszyć młodą matkę, jak nie inna młoda matka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Karmiłam córkę 14 miesięcy. Po tym czasie powiedziałam dość. Córeczka budziła się nawet po siedem razy w nocy i domagała się piersi. Ja byłam nie wyspana ona też. Teraz przesypia calutkie noce od 19 do 6 bez żadnej pobudki.

    1. U nas tak samo! Kiedyś pobudka oznaczała godzinę z córką przy piersi (i było ich bardzo duża czasami), a teraz wystarczy chwila wejdę pogłaskam, przykryję kołderką i przewraca się na drugi bok i zasypia :) Chyba czasem trzeba pomyśleć o sobie, dla dobra wszystkich :P

  2. Ja karmiłam wszystkie dzieci po 13 miesięcy…I nigdy nie czułam tego „czegoś”. Nie tęsknie za tym. Faktycznie karmienie piersią wiele kosztuje wyrzeczeń, zaangażowania. Czy warto? Nie wiem…Liczę, że warto, ale nie za wszelką cenę…

  3. Mnie nie udało się karmić tak długo jak Tobie. Po około miesiącu przechodziliśmy na butelkę. Osobiście nie widzę w tym nic złego, ale z perspektywy czasu trochę żałuję, że było tak krótko. Jednak uważam, że nie miałam na to wpływu i żadna krytyka czy namawianie nic by nie dały. Tak wyszło i już.

    1. Dokładnie. U mnie też nie był to do końca świadomy wybór, tak się potoczyło i tyle. W ciąży mówiłam, że maksymalnie 6 miesięcy :P ale plany swoje, a życie swoje :P

  4. Właśnie jestem przed tym etapem. Jasiek ma 19 miesięcy. Najpierw dawałam sobie rok, potem półtora, a potem pomyślałam że i tak pierwszego syna karmiłam prawie 3 lata więc może jeszcze trochę pokarmię. Czasem już czuję że jestem tym zmęczona, ale z drugiej strony wierzę że te przeziębienia i katary którymi młodszy zaraża się od starszego, bo ten przynosi co rusz coś ze szkoły, Jaś przechodzi łagodniej.. Do wiosny zatem…bo dłużej to na pewno już nie chce.

    1. Mój synek też będzie Jasiek :) Również wierzę, że kp ma zbawienny wpływ na odporność, pewnie gdyby nie druga ciąża tak jak Ty poczekałabym do wiosny z odstawieniem :P ja początkowo chciałam karmić pół roku, potem mówiłam, że rok i koniec, a wyszło jak wyszło ;)