Moje patenty, żeby macierzyński był jak z bajki

Dziecko
happiness-987394_1280

Innej niż Kopciuszek!

O urlopie macierzyńskim pisałam tutaj. Wiele z Was podzieliło moje stanowisko, że to najlepszy okres w życiu. Jednak odezwały się również głosy, że przecież bywają dni kiedy tęskni się za dawną sobą. Za spokojnym życiem, bez kolki i ząbkowania. Tęskni się do ludzi, do znajomych. Te tęsknoty nie są obce żadnej mamie. To oczywiste. Chyba nie ma złotej recepty jak ich uniknąć. Poniżej kilka moich trików jak próbuje (czasem nieudolnie) zapobiegać kryzysom, a jak się natrafią minimalizować ich skutki:

  1. Zamiast MUSZĘ mówię CHCĘ, i to odnosi się do wszystkiego. Do gotowania obiadu (zamiast o nie znowu muszę ugotować, mówię chcę ugotować, żebyśmy wszyscy zjedli smaczny posiłek), do zabawy z dzieckiem (ja nie muszę się z nią bawić, ja chcę żeby ciekawie spędziła czas, licząc na to, że im bardziej się wymęczymy tym szybciej zaśnie) itd. Niby nie dużo, a jednak na mnie to działa, bo chcę kojarzy się z przyjemnością, a muszę z obowiązkiem. Taki drobny zabieg psychologiczny.
  2. Złego zachowania dziecka nie odbieram personalnie –  nie może zasnąć nie dlatego, że nie chce abym w spokoju zjadła kolacje, może ma jakiś problem, a może to z mojej winy (może zakupy po 17 nie były dobrym pomysłem?). Budzi się w nocy z płaczem nie dlatego, żebym koniecznie się nie wyspała, a dlatego, że idą zęby. Generalnie nie jest złośliwa, i jej celem nie jest niszczenie mi życia (chociaż czasem mam nieodparte wrażenie, że właśnie po to przyszła na świat)
  3. Ufam dziecku w kwestii jedzenia – każda mama martwi się czy dziecko nie jest głodne. Ja przestałam się martwić. Nie zadręczam się, że za mało zjadła. Nie chce jeść, nie je. Ma apetyt i prosi o dokładkę – dostaje dokładkę. Nie wciskam jedzenia. Dostaje 5 posiłków dziennie, czasem je wszystko, aż się uszy trzęsą, a czasem skubnie po kęsie i nie chce. Trudno. Nie ganiam z łyżką, nie zmuszam.
  4. Kiedy mam kryzys, powtarzam sobie jak mantrę, że przecież moje siedzenie w domu to okres przejściowy, niebawem wrócę do pracy i wtedy dopiero będę tęsknić, za tym czego teraz mam dosyć. 
  5. Wymyślam zabawy dla siebie – np. czytając setny raz tą samą książeczkę zamykam oczy i sprawdzam czy znam już tekst na pamięć.
  6. Przymykam okoa to na stertę brudnych naczyń w zlewie, bo przecież w końcu po całym dniu mogę usiąść i poczytać. Innym razem na dziecko które zamiast jeść kaszkę robi sobie z niej maseczkę całego ciała, a ja tylko chcę umyć te brudne naczynia. Przymykanie oka to niezbędna cecha matki która chce się cieszyć macierzyństwem.
  7. Do dziadków na kawę – dziadkowie jacy są każdy wie. Najchętniej nie odstępowali by wnuczki na krok. Mam to szczęście, że do dziadków jest na tyle blisko, że mogę wybrać się w odwiedziny w środku tygodnia. Wszyscy się cieszą, ja piję ciepłą kawę przeglądając internety w telefonie, dziadki mają wnusię, a wnusia najlepsze zabawy na świecie.
  8. Dobry mąż – taki co pojedzie na zakupy, posprząta, zrobi czasem obiad, pobawi się z dzieckiem. Myślę, że jest to jeden z kluczowych elementów składanki, bez którego byłoby o wiele trudniej. Zawsze można szepnąć dziecku na uszko „idź pokaż tacie książeczkę, kolorowankę, misia, lalę” – i już kwadrans na ładowanie baterii.
  9. Dbam o siebie – maluję paznokcie, robię makijaż, rozpieszczam się dobrą kawą, spotykam się na ploteczki z koleżankami (kawiarnie z kącikami zabaw to cudowny wynalazek) uczę się, czytam książki – wiadomo nie mam tyle czasu co kiedyś, ale pamiętam o sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Bardzo dobry post. Niektóre ze sposobów już wcielam w życie, a inne na pewno sobie „odgapię” ;) Tylko z tymi dziadkami mam problem niebywały, bo ich pomoc zamiast zażegnać kryzys – często generuje nowy ;) A może to tylko ja jestem w stosunku do nich zbyt wymagająca ;)

  2. Świetny post . Czasem rzeczywiście mam chwile tęsknoty za dawnym życiem , chwile zmęczenia a o gotowaniu już nie wspomnę … A tu trzeba tylko spojrzeć na to z innej strony :) Na pewno kilka rad wykorzystam ,pozdrawiam :)

  3. Całkowicie popieram Twoje zdanie. Najważniejsze jest pozytywne nastawienie. Ważne jest też to, by w naszej codziennej gonitwie znaleźć choć kwadrans tylko dla siebie – to niezbędne minimum pozwala na regenerację sił i ładuje energię na pozostałą część dnia. Pozdrawiam.

    1. Zdecydowanie. Dziś byliśmy u dziadków. Córcia nie chciała jeść. Więc dziadek zabrał ją na ręce i robił samolot po całym domu i przylatywał „tankować” do babci. Zjadła tak całą kolację. Jeszcze pół roku temu zakrzyczałabym. Teraz przymknęłam oko, bo szkoda nerwów. To przecież wyjątkowa sytuacja. W domu nie ma problemów z jedzeniem. I będzie co wspominać na starość (bo kupa śmiechu przy tym była) Przymykanie oka to od niedawna moje drugie imię :P