24 grudnia 2013 roku – najlepszy prezent w życiu nie leżał pod choinką

Dziecko
Pregnant woman and woman with newborn baby, mother and baby. Vector characters in cartoon style

Dokładnie dwa lata temu, w wigilię, dostałam „prezent”, który zmienił całe moje życie. Niby niepozorny. W Wigilię był to tylko kawałek karteczki przyozdobiony w dwie kreski. Bo są takie chwile w życiu, które pamiętasz tak dobrze, jakby ktoś nagrał film i zapisał Ci w głowie. Ten wigilijny poranek jest jednym z takich momentów. Wstałam wcześniej niż zwykle. A słowa „Chyba jestem w ciąży” zadziałały na Lilmęża lepiej, niż każdy budzik na świecie (Lilmąż nie lubi budzików, albo wręcz odwrotnie – uwielbia budziki i dlatego za każdym razem pozwala im grać przez pół godziny). Tym razem zerwał się na równe nogi.  To taka chwila, w której masz ochotę zapalić (pomimo, że nie jesteś palaczem) czy walnąć kielicha wódki (której nienawidzisz), a ostatecznie nie pijesz nawet kawy, bo nie wiesz czy nie zaszkodzi dziecku.

O kobiecej intuicji, której nie ma

Czy się spodziewałam? Absolutnie nie. Ja, przekonana całe życie o sile mojej kobiecej intuicji. Mówiłam, że takie rzeczy to wyczuję od razu. Życie pisze jednak inne scenariusze, i stało się to akurat wtedy, kiedy nawet przez chwilę nie myślałam o ciąży. Moja kobieca intuicja zawodzi, zawsze w fundamentalnych kwestiach. Płeć dziecka też wyczułam. Chłopiec! Będziemy mieli syna. Przez trzy miesiące wszyscy mówili do brzucha per on. Kiedy lekarz ogłosił, że to dziewczynka byłam w takim szoku, jakby stało się coś niemożliwego. A patrząc logicznie było 50% szans na córkę. Nie miałam preferencji co do płci, ja po prostu czułam, że to syn. Tak jak w 38 tygodniu ciąży czułam, że to już na dniach, a Lilmusia urodziła się w 42 tygodniu.

Po latach cudownie wspominamy, ten Nasz prezent. Jednak wtedy wcale nie było tak różowo. Dlaczego nie warto robić testu ciążowego w Wigilię?

  1. Test może się pomylić, może być fałszywie pozytywny, są różne sytuacje. W związku z czym, przed potwierdzeniem u lekarza, nie mogliśmy ogłosić wesołej nowiny bliskim. A podczas wigilii szczególnie Lilmąż jako, że już po 30 – wysłuchiwał życzeń „powiększenia rodziny”, „dzidziusia” itd. Biedny, musiał gryźć się w język.
  2. Chcesz potwierdzić, zrobić badanie krwi czy cokolwiek a nie ma gdzie. Wigilia mija, jest jeszcze pierwsze i drugie święto.. Twój partner poznaje wszystkie dyżurujące apteki w okolicy i dowozi testy, bo do ginekologa nie ma szansy się umówić.
  3. Siedzisz przy tym wigilijnym stole i myślisz dyskretnie, co Ci wolno, a co Ci nie wolno. „do tego sernika ciocia namacza rodzynki w rumie czy to mi jeszcze wolno, czy już nie?” nie możesz zapytać nikogo o zdanie.
  4. Świętujesz z rodziną, jednak myślisz tylko o jednym „czy to prawda?, czy to prawda?”
  5. Jeśli to prawda, cudownie byłoby zrobić świąteczny prezent rodzinie, no ale to potwierdzenie, ehh.

Dzisiaj Nasze „dwie kreseczki”, będą próbować tradycyjnych świątecznych potraw. Tamten dzień pamiętam tak dobrze, że trudno mi uwierzyć, że to już dwa lata temu.

A Ty jak dowiedziałaś się o ciąży? No i kluczowa dla mnie sprawa: Jak z Twoją kobiecą intuicją? Działa? Tylko ja zostałam obdarzona wadliwą?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Haha, u mnie było tak samo – zrobiłam test jakoś o 6tej rano i budzę męża słowami „Chyba jestem w ciąży” :D
    Tylko, że o Wigilia nie była, ale za to syn urodził się w Mikołajki, więc też jest pewne powiązanie ze świątecznym czasem :)