2 złote, mogą uratować Twoje dziecko przed nieszczęściem

Dziecko
shy-863056_1920

Chociaż to wydarzenie miało miejsce ponad 20 lat temu, pamiętam jakby było wczoraj! Pamiętam co czułam. Pamiętam strach, lęk, przerażenie. Pamiętam łzy, które ciurkiem spływały po moich policzkach. Najbardziej jednak pamiętam bezradność ludzi, którzy chcieli mi pomóc, ale zwyczajnie sami nie wiedzieli co zrobić. Chcę tego oszczędzić moim dzieciom. I jest na to sposób!

Wakacje -czas beztroski, przygód i wspaniałej zabawy. Ale także czas wakacyjnych wyjazdów. W popularnych kurortach tłumy turystów. Dla podróżujących z nami dzieci, poza masą atrakcji, oznacza to dwie rzeczy – nowe obce miejsce, i bardzo dużo ludzi. W tłumie czasem ciężko dostrzec mamę. Na pewno pamiętasz takie sytuacje z dzieciństwa. Chciałeś wyrzucić papierek do kosza na śmieci, a rodzice gdzieś zniknęli. Większość na szczęście kończy się szybko, i szczęśliwie. Jednak nie zawsze…

Pomylenie mam!

W zeszłym roku, byłam z córką na spacerze w parku. Ja pchałam wózek, ona biegała dookoła. W pewnym momencie, złapała za nogi, i wtuliła się z całych sił. Szkoda tylko, że nie były to moje nogi. A zupełnie obcej kobiety! Kobieta, ta zamiast się dziwić, pogłaskała ją po głowie! Co za wariatka! Pomyślałabym, gdyby nie fakt, że również była z dzieckiem, które spacerowało w podobny sposób. Wszystko działo się bardzo szybko. Bacznie przyglądałam się całej sytuacji. Można powiedzieć, że to był mój obowiązek. Wiadomo, nie spuszcza się dziecka z oka, ani na sekundę. Jednak nie trudno wyobrazić mi sobie sytuację, w której, np. młodszy syn zanosi się w wózku i muszę go szybko wyciągnąć, co zajmuje mi 10 sekund.

Zaczęłam się zastanawiać jak to możliwe, że moja prawie dwuletnia córka nie poznała mnie. Rozwiązanie zagadki było dosyć proste. Ja ubrana byłam w jeansową sukienkę, a druga mama w jasno błękitną spódniczkę.

Co jest na wysokości wzroku dziecka:

beautiful-1274055_1920 white-dress-1894840_1920

Łatwo się pomylić, prawda? Dopóki sama nie doświadczyłam takiej sytuacji, nie spodziewałam się, że aż tak łatwo.

Nie chcę nawet myśleć co by było gdyby stało się to na Krupówkach w szczycie sezonu, czy na zatłoczonym deptaku w Kołobrzegu…

Dawno, dawno temu….

Wracając do mojej historii, miałam wtedy jakieś 7 lat i byłam na wycieczce szkolno – kościelnej w Częstochowie. Robiliśmy zakupy w sklepiku z pamiątkami. Wszyscy kupowali kulki. Kupowałam i ja. Jakimś cudem nie zauważyłam, że są brokatowe. Zbiórka, opiekun nas liczy, dziewczyny chwalą się swoimi cudeńkami, też zapragnęłam mieć takie, więc wróciłam szybko do sklepu. Tyle, że kiedy z niego wyszłam po mojej grupie nie było śladu. Zgubiłam się w obcym mieście. Po kolei odwiedziłam wszystkie miejsca w których byliśmy. Toalety, kościół, poszłam nawet na parking gdzie parkował nasz autokar. Na moje nieszczęście było mnóstwo parkingów i autokarów. Zagubiona, płakałam i błąkałam się z nadzieją, że ich odnajdę. Pamiętam jakieś starsze Panie, które próbowały mi pomóc, jednak na niewiele się to zdawało, bo same nie wiedziały co ze mną zrobić. Jedne kazały stać w miejscu i się nie ruszać twierdząc, że grupa mnie znajdzie. Inne kazały iść do kościoła bo o 15 jest msza na której na pewno będzie moja grupa.

Jedno z niewielu smutnych wspomnień z mojego dzieciństwa. Ja na prawdę myślałam, że już nigdy nie wrócę do domu. Błąkałam się tak przez dwie godziny. Chociaż cała historia zakończyła się pozytywnie, była traumatyczna. Gdybym wtedy na ręce miała opaskę z numerem telefonu, do opiekuna, może któraś ze starszych Pań chwyciłaby starą Nokię i zadzwoniła mi na ratunek. A nie! Wtedy to nawet takich nie było. Ale dziś, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W każdej torebce, czy kieszeni smartphone. Proste, a jakie genialne rozwiązanie.

IMG_20170624_145444082 (1)

Gdzie kupić opaskę?

Opaski dostępne są w wielu sklepach internetowych, czy stacjonarnych. W Rosmannie kosztuje 1,49.

Link do sklepu * Różowa opaska *  *Niebieska opaska*

  • Opaski są wielokrotnego użytku.

Co można napisać na opasce:

  • imię dziecka (wg uznania)
  • numer telefonu do opiekuna
  • dodatkowo można zawrzeć informację o chorobie np. „Cukrzyk”, „alergia orzechy”, czy „dieta bezglutenowa”

Na koniec zdjęcie *pomylonych mam* w całości:

beautiful-1274055_1920 white-dress-1894840_1920

Oczywiście można powiedzieć, że my wychowaliśmy się bez takich „wymysłów”, każdy się gubił, i wszyscy się znaleźliśmy. Jednak, jeżeli za grosze, mogę mieć pewność, że gdy ktoś znajdzie moje zapłakane, zgubione dziecko, złapie za telefon, i cała sprawa skończy się szybko i szczęśliwie, nie zawaham się tego użyć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  1. Ja kiedyś zgubiłam się na odpuście. Nie zadążałam iść za ojcem i się zgubiłam. Znalazł mnie sąsiad. Bylam bardzo przestraszona. A takie opaseczki to fajna sprawa.

  2. Świetny wpis!
    Moim zdaniem nie powinnaś się obwiniać. Jasne, że dziecko jest pod naszą opieką i powinniśmy je bacznie pilnować, ale… Każdy ma prawo do błędu. Czasem wystarczy sekunda by maluch się po prostu „rozpłynął”. Pamiętam jak moja siostrzenica zniknęła mi w sklepie z ubraniami. Myślałam że zawału dostanę. Biegałam po sklepie jak opętana i z płaczek krzyczałam jej imię. Finisz był taki, że mała schowała się w przebieralni i chciała bawić się w chowanego. Pamiętam, że postawiłam cały sklep (łącznie z klientami) na nogi. Propozycja opaski to naprawdę świetny pomysł!

  3. nie myślałam, że to dzieje się tak łatwo i często :D nie mam jeszcze własnych dzieci, ale zgadzam się, że warto wydać te 2 zł na drobiazg, który może zaoszczędzić wiele nerwów. pozdrawiam :)

  4. Tytuł złowrogi i szumny, ale wiem, że chciałaś przyciągnąć naszą uwagę :) Myślę, że taka opaska to dobry pomysł. Bardzo dobry pomysł, bo trzeba dmuchać na zimne. Sama nie bywam z synkiem w tłumnych miejscach, ale mimo wszystko.

  5. Pamiętam, że jak byłam z klasą na wycieczce w Trójmieście, to jeden z naszych chłopaków też się zgubił :D Znalazł się jakimś cudem oczywiście. Opaska jest świetnym pomysłem. Widziałam kilka razy na plaży dzieci z napisanym markerem na ręku numerem telefonu do rodziców.

  6. ale ważny wpis. mnie osobiście nie oburza, że ta pomylona mama pogłaskała Twoje dziecko. pewnie odruchowo też bym tak się zachowała i wzrokiem poszukiwała mamy dziewczynki. na wakacjach dziewczynki miały bransoletki z naszymi numerami telefonów. nie ściągały ich z rąk